Artykół o wojnie

Przeczytałem wiele artykułów na temat obronności i tym podobnych spraw.

Jednym z ciekawszych i godnych polecenia jest ten: Wojna w Osetii Południowej i Abchazji

Ciężar artykułu jest przesunięty na opinię autora, z powodu braku wiarygodnych informacji o niektórych szczegółach konfliktu. Nie oznacza to jednak, że Jakub Palowski (autor artykułu) w jakiś sposób oderwał się od rzeczywistości. Gdyż wysunięte wnioski są oparte na przytoczonych w artykule obserwacjach, oraz ustalonych faktach.

———————————

Sam wyciągnąłem, między innymi z tego artykułu, jeszcze dalej idące wnioski. Więc zadam pytanie: Czy, wynegocjowanie zawieszenia broni przez Francję, ma coś wspólnego ze sprzedażą Rosji francuskiej techniki wojskowej, do tej pory zarezerwowanej dla członków NATO? 

Tutaj pojawia się kolejne pytanie: Czy zabieganie, przez śp. prezydenta Kaczyńskiego o wsparcie polityczne Gruzji, nie było jedną z przyczyn powstania niekorzystnej dla Polski polityki Francuzko-Rosyjskiej?

Na dzień dzisiejszy, na obydwa pytania można odpowiedzieć twierdząco. Francja – nie tyle proszona co naciskana, przez polskiego prezydenta oraz jego koalicjantów. Znajdując się w tym czasie na stanowisku unijnej prezydencji. Jeszcze do tego, prowadząc politykę najbardziej prounijną, wymagającą nadawania znaczenia prezydencji. Poszła na negocjacje z Rosjanami. Skoro jednak nie mogła, albo nie chciała pogrozić kijem. Była zmuszona pokazać marchewkę. Dla polityków znających tamte realia musiało być oczywiste, iż ustępstwo Rosji w jej strefie wpływów będzie niezwykle kosztowne.

Czy nasz prezydent nie wiedział? (A raczej jego brat, faktycznie odpowiedzialny za politykę.) Myślę, że musiał wiedzieć. Błąd mógł popełnić na dwa sposoby. Po pierwsze, mógł mieć ciągle nadzieje na pokaz siły w wykonaniu USA. Co musiało by się skończyć dla stanów kasacją baz przeładunkowych dla wojny w Afganistanie. Po drugie, mógł mieć nadzieję, iż Sarkozy naobiecuje Rosji korzystnych umów, ale ich nie dotrzyma. I to drugie wydaje mi się bliższe prawdy. Przy czym, nie wiemy jak wyglądały Polskie rozmowy z Amerykanami. Być może źle odczytano ich intencje. Ze dzisiejszej perspektywy wszystko wydaje się proste. Wtedy, na pewno, w cale nie było tak klarownie.

—————————

Oprócz tych dwóch, istnieje jeszcze trzecia opcja. Może ktoś chciał, aby powstało bardzo silne napięcie między NATO i Rosją. Dla jakiś własnych interesów. Bo gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta.

 

 

Reklamy

Polityka zagraniczna

Cytuję cały, średnio długi wpis z bloga Korwina-Mikke:

http://korwin-mikke.pl/blog/wpis/polityka_zagraniczna_panstwa_polskiego/1023 

Polityka zagraniczna Państwa Polskiego

1. Używam nazwy „Państwo Polskie” gdyż, przypominam, Nowa Prawica chce po złych doświadczeniach z rozczłonkowaną I Rzecząpospolitą, skorumpowaną i nieudolną II Rzecząpospolitą, Polską Rzecząpospolitą Ludową, wyjątkowo skorumpowaną III Rzecząpospolitą (już nie wspominając o wywołującym ciarki na grzbiecie projekcie IV Rzeczypospolitej) – wzorem p.Wiktora Orbana zbudować Państwo Polskie, bez przesądzania jego formy ustrojowej. Na potrzeby niniejszego tekstu zakładam, że Państwo Polskie nie będzie demokracją, lecz republiką – konkretnie: Państwem Prawa z wolną gospodarką.

2. 1 grudnia 2009 roku III Rzeczpospolita, nie zmieniając nazwy, przestała być suwerennym państwem. Jednakże najwyraźniej Rada Europejska, składająca się z przywódców dawnych państw, uznała, że proces unifikacji Unii Europejskiej zaszedł za daleko, co zagroziło ich interesom partykularnym – i od tego czasu nie następują żadne procesy jednoczące Unię, a na kierownicze stanowiska wybrano trzeciorzędnych polityków. Nie będąc de iure suwerennym państwem mamy nadal atrybuty suwerenności – np. nazwę, policję i pieniądz (hymn, flagę, godło, stolice to ma każdy stan USA, land RFN czy prowincja Dominium Kanady) – i mamy podstawowy element suwerenności: armię.

3. III RP zobowiązała się do wprowadzenia na terenie Polski €uro. Obecne kierownictwo III RP widząc katastrofalne skutki tej operacji przy pomocy różnych kruczków odwleka datę przyjęcia €uro. Państwo Polskie będzie honorowało to zobowiązanie. Jako dzień wprowadzenia waluty europejskiej proponujemy przyjąć 1 grudzień 2109 roku – w setną rocznicę wejścia w życie Traktatu Lizbońskiego.

4. Nie ma polityki zagranicznej bez armii. Nowa Prawica nie dopuści do tworzenia sił „europejskich” i nie odda pod ich komendę polskich żołnierzy – z wyłączeniem konkretnych wspólnych operacyj. Zwiększymy o połowę wydatki na armię, przeprowadzając jednocześnie racjonalizację obsady personalnej i zwalczając powszechną – przy zamówieniach sprzętu – korupcję. Przypominam, że wg Nowej Prawicy armia powinna być zawodowa, jednak obrona terytorialna oparta o milicje odbywające raz do roku jednodniowe ćwiczenia; składające się z mężczyzn, którzy w wieku 16-17 lat odbyliby dwutygodniowe przeszkolenie w jednostce wojskowej, połączone z nauką strzelania.

5. Pełną gotowość sił zbrojnych przewidujemy na rok 2015 – najprawdopodobniejszy rok rozpadu Unii Europejskiej. Pamiętając problemy powstałe w wyniku rozpadu Związku Sowieckiego, Indii czy Jugosławii musimy być gotowi do działań na każdym kierunku.

6. Wojsko Polskie musi posiadać siłę przeciwstawienia się każdemu sojuszowi dwóch sąsiadów Polski – a wyłączeniem RFN. Musi – w połączeniu z Obroną Terytorialną – zagwarantować pełną zdolność obronną w przypadku agresji ze strony RFN. Pamiętamy, że obecna RFN jest państwem przyjaznym i pokojowym – ale Republika „Weimarska” też taka była; w wyniku kryzysu gospodarczego upadła i została zastąpiona przez III Rzeszę. Nie wiemy, jakie państwo zastąpi RFN – ale musimy być przygotowani na najgorsze, bo siły narodowo-socjalistyczne w Niemczech narastają i w warunkach demokracji mogą łatwo obalić RFN i ustanowić na jej miejsce inne, agresywne państwo.

7. Polityka zagraniczna Państwa Polskiego będzie prowadzona bez jakichkolwiek uprzedzeń czy sympatii. „Państwa nie maja przyjaźni – mają tylko wspólne interesy”. Państwo Polskie musi być zdolne zawrzeć każdy sojusz – i być też zdolne w ciągu jednego dnia odwrócić sojusze, jeśli sojusznik zechce się z traktatu wycofać. Będziemy dotrzymywali litery zawartych traktatów – bez uczuciowego wiązania się z sojusznikami.

8. Tyczy to również Unii Europejskiej. Dotrzymamy Traktatu Lizbońskiego – ale nie mamy żadnej sympatii dla tego biurokratycznego tworu i jeśli będzie się to Polsce opłacać bez najmniejszych skrupułów wyprowadzimy Państwo Polskie z Unii.

9. Państwo Polskie nie będzie ingerować w wewnętrzne sprawy innych Państw. W szczególności nie będzie używać mniejszości polskiej w krajach ościennych do podkopywania tamtejszych reżymów – i nie pozwoli innym państwom na wykorzystywanie w takim samym celu mniejszości narodowych na terenie Polski. Państwo Polskie zapewni ogromną autonomię wszystkim Ziemiom Polskim – jednak zdecydowanie utnie wszelkie próby prowadzenia przez te Ziemie spraw międzynarodowych.

10. Państwo Polskie nie będzie ingerowało w sprawy Polaków – obywateli innych państw, czy to będzie Białoruś, Litwa, Niemcy, Ukraina czy Stany Zjednoczone. Nowa Prawica uważa to za działalność anty-polską, gdyż mniejszość polska w danym kraju natychmiast zaczyna być uważana za V kolumnę obcego mocarstwa. Poza tym dawałoby to pretekst innym mocarstwom do wtrącania się w sprawy ich mniejszości – składających się z obywateli Państwa Polskiego.

Oczywiście nie będziemy informować, jaką politykę mamy zamiar prowadzić obecnie – tym bardziej, że nie zanosi się na to, by Nowa Prawica otrzymała szansę samodzielnego prowadzenia polityki – ani III Rzeczypospolitej, ani Państwa Polskiego. Jednak gdybyśmy taką szansę mieli, też byśmy o zamiarach nie informowali! Zasadą polityki zagranicznej musi być bowiem poufność, a nawet tajność.

No i co myślicie?

Bo mi się zdaje, że panu w muszce wrócił rozsądek. Jeszcze pół roku temu, zamiast hipotetycznej republiki polskiej, byłbym skołowany czytając, o jakże „normalnym” powrocie królestwa polskiego. (Może i byłoby to możliwe, ale na dzisiejsze czasy skrajnie nienormalne.) Jeszcze pół roku temu, rozparty na fotelu zastanawiałbym się: czy twierdzenie, że wszystkie cele zostaną osiągnięte w rok po zdobyciu władzy (planowanym zresztą na bieżący rok), czy może przysporzyć kolejnych schorzeń umysłu. W miejsce obiecywania jednego wielkiego cudu, pojawia się zdanie: ” nie zanosi się na to, by Nowa Prawica otrzymała szansę samodzielnego prowadzenia polityki – ani III Rzeczypospolitej, ani Państwa Polskiego.” Oto jest prawdziwe zejście na ziemię.

Ale teraz, powaga. Gdyż chciałbym opisać pewien detal.

Punkt piąty i szósty nie mogą zostać spełnione jednocześnie. Mam nadzieję, że właśnie z tego powodu, te dwie sprawy znalazły się w osobnych punktach. Cztery lata to dużo. Ale, w tym roku nie rozpocznie się gwałtowna rozbudowa sił zbrojnych. W przyszłym również coś takiego nie nastąpi. O ile mi wiadomo, spodziewać się należy raczej kryzysu w gospodarce, który nie ułatwi podbudowania armii, a może spowodować jej kolejne skurczenie. Idąc dalej, nie wierzę, we gwałtowne zmiany za dwa i za trzy lata. Nawet jeśli byłyby one możliwe, to i tak akurat brakłoby kilku lat do spełnienia punktu szóstego. To jest problem. Który trudno mi podsumować. Jednak spróbuję go rozwinąć w innym kierunku.

Wojny zawsze zaczyna ten, kto jest pewny wygranej, lub musi zaatakować. Skoro (hipotetycznie) nie możemy zagwarantować sobie zwycięstwa, to przynajmniej postarajmy się nikogo nie poddusić. Powinno to zwiększyć szanse na pokój. Gdyż chaos jest tylko złudzeniem, zawsze wyłania się jakaś reguła. Z perspektywy tej konkretnej reguły, słynna bałtycka rura wygląda nieco sympatyczniej.


Konsternacja

Plotka o szykowanej inwazji na Syrię okazała się być plotką. Przynajmniej tyle dobrego się stało.

Konsternacja – o czym o kim?

Otóż, tak jak kiedyś słyszałem komentarz, o pokoleniu arabskiej młodzieży wychowanej na legendzie al-kaidy. To teraz można skomentować, iż właśnie powstaje pokolenie wychowane na wojnie w Libanie i protestach w Syrii. Była jakaś wiosna ludów arabskich. Ale to było dawno, krótko i mało kto wieży, że prawda. Jedynie Egipt przeszedł transformację, z której nie wiadomo co wyniknie.

Chociaż na tyle wiele już wiadomo, żeby powiedzieć, iż puki USA ma jeszcze sporo twardych zielonych, Egipt nie stanie do nich plecami. Co najwyżej bokiem, nawet jeżeli tym mniej przyjaznym. Ostatnio jednak, nawet w sprawach pewnych, grunt potrafi obsunąć się spod amerykańskich nóg. Nie zdziwiłbym się, gdyby do Kairu wybrała się Chińska delegacja z książeczką czekową. W końcu Egipt leży w Afryce, jednym z licznych kierunków zainteresowania Pekinu.

Wracając do młodzieży. Media próbują ją różnie nazywać. Faktem jest, że taka istnieje i jest przyszłością. I jakoś, mało kto bierze ten jeden, niechciany fakt pod uwagę. Bo wszystko wydaje się od niego ważniejsze: i ropa, i gaz, i Izrael, i bezpieczeństwo. Natomiast przyszłość nikogo już nie interesuje, co będzie za 5 albo 10 lat. Może, już wtedy USA nie będą miały twardych dolarów. Co wtedy będą miały do zaoferowania? Ogromną armię i jeszcze większy głód kopalin. Teraz wydaje się, że jest nie najlepiej. Lecz to może być dopiero początek większej spirali. Kto wie.

Podsumowując, stwierdzam, że podoba mi się brak inwazji na Syrię. Nie podoba mi się udział zachodu we wojnie w Libii. Jeszcze bardziej nie podoba mi się zwiększająca się ilość wojen z udziałem USA. Dlatego, tracę nadzieję na pomyślne zakończenie okresu historii, rozpoczętego 11 września 2001 roku. Zarzuca się Chiną, że miewają okresy izolacjonizmu. Ameryka też takie miała, w swojej krótkiej, w porównaniu z Chinami, historii. Wejście w izolacje polityczną, może znowu nastąpić. To zależy od polityki wewnętrznej USA, od nastawienia samych amerykanów.

Oni mogą mieć dojść wojen i stratosferycznych podatków na utrzymanie przerośniętej armii. Nic nie trwa wiecznie. Nawet pamięć o 11 września.

Człowiek ciągle się uczy

Dwa wpisy wcześniej napisałem stek bzdur.

Niby częściowo, to co przedstawiłem jest prawdą. Lecz częściowa prawda nie jest żadną prawdą.

Ze przykrością i goryczą naprawię swoje błędy. Napisałem wtedy iż:

Wspólną przyczyną wszystkich rozruchów w krajach muzułmańskich była kulejąca gospodarka.Czyli zbyt wysokie podatki, brak wolności gospodarczej, inflacja, sztuczne bezrobocie, brak perspektyw gospodarczych.

Co nie jest całą prawdą. Gdyż tak zwana kulejąca gospodarka we wielu przypadkach to nie bezrobocie, wysokie podatki i inflacja. Tylko brak wolności, brak perspektyw rozwoju i brak biedy. Które dominują we roponośnych rajach. Są to złote klatki. Zupełnie odmienne od naszej polskiej kulejącej gospodarki. Która próbuje pozbyć się człowieka. Wykopać go na zagranice. Byle tylko zmniejszyć bezrobocie. Ciągle zmuszając go do zaciskania pasa. Do kolejnych wyrzeczeń.

Pisząc ogólnikami więcej nie zdołam napisać. Taka to natura zagarniania wielkich problemów w jednym akapicie.

A tak w ogóle, to trwa wojna propagandowa o status działań w Libii. Wojna o głowy nas wszystkich. Abyśmy myśleli, że interwencje są słuszne lub nie. Przy czym, zatracamy poczucie konsekwencji. Gdyż, angażowanie lub nie angażowanie się we cudze wojny – jest konsekwencją posiadania władz które przystają, lub są zmuszone przystawać przy jednym z tych rozwiązań. Obecny stan rzeczy jest też konsekwencją sojuszy militarnych. Jak również, naładowania terytorium Libii agentami różnych organizacji interesownych.

Nie wiem tylko dlaczego, zachód nie popiera Kadafiego, tylko jego wrogów. Jest to dla mnie makabryczna zagadka. Czy oni nie wiedzą, jak w dzisiejszych czasach trudno o dyktatora? Może więc, skrycie popierają Kadafiego, a działania militarne są tak naprawdę wymierzone w rebeliantów? Skoro tak, to dlaczego nie można jawnie popierać Kadafiego? Ja bym na miejscu Włoch, Francji, Hiszpanii, Portugalii, GB i USA nie robił nic.

Już raz, gdzieś na tym blogu pisałem, że należy czekać aż zawierucha sama się zakończy. Wtedy właśnie przystąpić do działań. Dlatego, nie podoba mi się to co dzieje się w Libii. Myślę, że prowadzone działania są nieprzemyślane. Prowadzone bez, tak zwanego ‚masterplanu’ oraz bez dokładnie sprecyzowanych celów. Celów ułożonych w zamkniętą i zapieczętowaną listę. Z tego powodu, za niedługo może powstać bałagan. Tak to już na tym świecie jest – że najniechętniej sprząta się własny bałagan.

Po tych płytkich, opartych na poszlakach wywodach wstaję, wychodzę. Żeby odwrócić się w progu jak Kolombo.

Wymieniłem: Włochy, Francja, Hiszpania, Portugalia, GB i USA. Mamy tutaj dwie grupy krajów. USA które tradycyjnie przywraca demokracje tam gdzie jej nigdy nie było. GB która jest w sojuszu z USA. Francja, która jest w sojuszu z GB i USA. Zresztą Francja ma wiele powodów (również urojonych) aby wciskać się w Afrykę. Albo przynajmniej nie pozwolić aby wciskano się bez niej.

Druga grupa jest ciekawsza. Portugalia, Włochy, Hiszpania. To kraje PIGS. Kraje stojące jedną nogą w kasie zapomogowej. Jeszcze rozumiałbym z tej trójki udział Włoch, ze względów geograficznych. Tymczasem dwa pozostałe kraje… No cóż… Pewnie nikt tego nie zauważył, bo na liście brakuje Grecji. Lecz przy takim kursie rozwoju koalicji, w rodzinie przybędzie – a jest o kogo rozszerzać koalicje. Polski rząd, może już pluje sobie w brodę, że wojsko niby jest ale nie ma, a garnizonu warszawa nie ruszy. Jednak zawsze mogą mieć nadzieję, na rozwój sytuacji w Afganistanie.

Więc, widzę tylko jeden, ale za to wielki plus. Otóż, bardzo dobrze się stało, że siadło na inny kontynent. 🙂

Czy nadchodzi pierwsza prawdziwa wojna XXI wieku?

Obficie rodzące się fakty medialne zakrywają trwające wydarzenia. Wciąż trwa kocioł północno afrykański i bliskowschodni. Wciąż polityczne karty są w tasowaniu. Tasowania te, nieraz krwawe, są pomijane w naszych mediach. Jako fakty już poznane i mniej ważne, od jakiś nic nieznaczących wypowiedzi rodzimych polityków. Błędem jest zapominanie o trwających przetasowaniach. Ze wiążącymi się z tym zagrożeniami.

Izrael drży ze strachu. Zna skalę własnych zagrożeń. Trwając we wiedzy, nie we niewiedzy potrafi stawić czoła przyszłości. Niestety, my zapiździuwa świata. Obecnie wolimy, aby karmiono nas gadającymi głowami i regionalnymi aferkami. Później, gdy tasowanie kart się zakończy, i ukarze się nowy ład, problemy świata się zmienią. Obudzimy się na chwilę, aby widząc kolejne wydanie wiadomości – opluć dywan ze zaskoczenia i z powrotem zasnąć snem słodkiego idioty. Bo przecież, to co zobaczymy będzie tak egzotyczne, że ani zrozumieć jak do tego doszło, ani ręki do tego przyłożyć nikt nie będzie w stanie.

Otóż wszystko wskazuje na to, że na kotle krajów bliskiego południa i bliskiego wschodu się nie skończy. Gdyż, być może czeka nas kocioł Europy. Brzmi to równie egzotycznie, jak nazwy krajów w których obecnie trwają walki, niepokoje i zadymy. Aby zmyć tą skazę egzotyki należy zwrócić uwagę na mało medialne fakty.

Wspólną przyczyną wszystkich rozruchów w krajach muzułmańskich była kulejąca gospodarka.Czyli zbyt wysokie podatki, brak wolności gospodarczej, inflacja, sztuczne bezrobocie, brak perspektyw gospodarczych.

Wszystkie inne składniki:  od wielonarodowościowości, przez brak swobód, na zwoływaniu się przez internet skończywszy były tylko katalizatorami.

Przyjrzawszy się Europie, zobaczymy słynne PIGS: Postugalie, Włochy, Grecję, Hiszpanię. Które, w zasadzie już powinny zbankrutować. Ciągnąc za sobą na dno: Niemcy, Francję, Wielką Brytanię i całą strefę euro. Czyli tych którzy najwięcej inwestowali w obecnych bankrutów. Oczywiście, istnieją bardzo nowoczesne mechanizmy i narzędzia, które, we dzisiejszych nowoczesnych czasach, nowoczesnym krajom, uniemożliwiają bardzo nienowoczesne zbankrutowanie. Niestety, pomimo tego mieszania i przekładania papierków z miejsca na miejsce – cierpliwość plebsu może się w końcu skończyć. Obecne bardzo nowoczesne rządy, bardzo nowoczesnych krajów mogą zostać potraktowane tak jak w zacofanej Afryce. Co wszyscy zainteresowani już wiedzą. To też, tym intensywniej starają się zakrywać problemy gospodarcze i finansowe.

Jak zwykle, gdy dzieją się rzeczy dla nas naprawdę ważne, to w telewizji o nich nie usłyszymy. Za to, możemy oglądać trzęsienie ziemi w Japonii. Rozdrapywać katastrofę smoleńską. Albo wymyślać tysiąc innych, równie pożytecznych tematów. Które mają się wobec naszej przyszłości ni jak. Gdyż, są całkowicie oderwane od naszej rzeczywistości. Zaś, zaprzątanie naszych głów wirtualnymi problemami, ma nas odciągnąć od skojarzenia prostych faktów.

Mamy już obecnie, największy kocioł od rozpadu związku radzieckiego. Może, nawet od początków zimnej wojny. I jak w każdym dobrym przedstawieniu, na ścianie wisi strzelba. To, czy zobaczymy ten wystrzał zależy tylko od tego, jak długo zostaniemy na sali. Więc zbudźmy się, aby zauważyć w porą tę strzelbę. Aby wystrzał nas nie zaskoczył. Jeszcze możemy wstać i wyjść.