List o Uni Europejskiej

Pochodzi sprzed wejścia polski w unię europejską. Autor nie zmyślał, a wieszczył! Nie będę całego kopiować, jest TUTAJ

Może jednak fragment listu:

P.S. Niech mi Mamusia przyśle kilo szynki, ale takiej ze zwykłego prosiaka, bo te nasze świecą po nocach.

Jeszcze dalej idący jest pewien komentarz. Który, na podanej stronie, wisi pod tekstem:

Marszałek

9 kwietnia 2011 o 08:56

Ot i właśnie, toż to idealny Nowy Wspaniały Świat, wprost z marzeń osobników związanych z Krytyką Polityczną!

Pan Gwiazdowski lubi zawsze mówić (co uważam ze wszech miar za oczywiste), że prawa ekonomii są jak prawa fizyki, działają niezależnie od czyjegoś widzimisię. Zawsze mogę sobie je zakwestionować, tak jak mogę nie wierzyć w prawo grawitacji, ale w końcu się to zemści. Problem jednak z prawami ekonomii polega na tym, że nie mogą być testowane, bo dotyczą ludzkiego działania, a jedynie dedukcyjnie wyprowadzone i co najgorsze działają w długim okresie.

Dlatego mając na uwadze fakt, iż dziś ludzie bardziej lubują się w wierze w pewne rzeczy, a rozum gdzieś potracili uważam, że opisane w liście tendencje nie tylko się spełnią do końca, ale nawet przyniosą konsekwencje jeszcze śmieszniejsze (albo straszniejsze, zależy jak kto na to patrzy). Niemniej nadzieja pozostaje w jednym, prawach ekonomii, które jak nic mówią, że takie życie prowadząc ludzie będą w końcu głodować, czego im ze szczerego serca życzę (żadna ironia!), ponieważ nie od dziś wiadomo, że pewna doza głodu przywołuje siły umysłowe do porządku.

Widzę, że nie tylko ja, nie boję się użyć słowa głód – w stosunku do Europy. Jak na razie, wiele wskazuje na to, iż to słowo obrazuje naszą przyszłość. Dziwnie jest znać przyszłość. To bardzo dziwne uczucie.

Zresztą, głód to tylko symbol. Prawdziwym problemem jest zrujnowanie gospodarki. Doprowadzenie wielu ludzi do ruiny, a niektórych do głodu. Mam jednak nadzieję, że uda się jakoś zmienić tą politykę. Żeby, nie trzeba było się odbijać od tak głębokiego dna. Żebyśmy nie wyglądali jak Wielka Brytania po drugiej wojnie światowej. Nędza, bieda i jedzenie na kartki. Lepiej nie doprowadzać się do takiego stanu. Bo później potrzeba całych dziesięcioleci na dogonienie standardu życia. Gdyż, nie ukrywajmy, już teraz standardy u nas są niskie. Nie to co w Turcji albo Japonii. Właśnie z nimi powinniśmy się ścigać. Niestety, odpadliśmy na dobre z wyścigu, jakieś 6 lat temu… Lecz mam nadzieję, że jeszcze wrócimy na mapę świata. Może nie od razu jako potęga, ale w ogóle wrócić jak najprędzej.

————————————–

P.S. Nie pasuje mi tylko jedna rzecz, ale nie muszę o niej pisać 😛

Podobno będzie susza na zachodzie

Zapowiadają suszę w Europie zachodniej. Dzięki której, będę miał okazje zobaczyć jakie jeszcze rynki „zreformowała” UE. Jakie produkty spożywcze okażą się „regulowane”. Czyli co zdrożeje. Z powodu zakazu importu, dotowanego eksportu, albo ograniczenia produkcji. Za niedługo okaże się, jakie produkty pójdą drogą cukru.

Najgorsze jest to, że zamiast zlikwidować poprzednie „reformy” UE będzie starała się zrobić kolejne. Jeszcze bardziej „udoskonalić” zaopatrzenie w żywność. Nie wiem jak to wszystko się skończy. Chociaż, w zasadzie wiem, ale i tak nikt by mi nie uwierzył. Bo przecież UE jest taka bogata, nowoczesna i ma dużo zreformowanego jedzenia (jeszcze).

Po co komu jedzenie, skoro mamy ujednolicone zasilacze do komórek!!!

Nie mówiąc o ujednoliconym podatku CIT. Na tym, osiągnięcia cywilizacyjne UE się kończą. ( Chyba, że wliczymy owinięcie polskiego wybrzeża rurą. )

Zanim to uderzy w jedzenie, to należy sobie przypomnieć, iż już wcześniej uderzyło we inne gałęzie. Tylko, że dużo łatwiej jest sobie odmówić zakupu nowego auta niż obiadu. Ale i na to UE przygotowała rozwiązanie. Stare auta będą obarczane dodatkowym podatkiem. Który ekonomicznie wymusi zakup nowych, co podtrzyma przy życiu fabryki aut. Normalnie genialne! Wystarczy ukarać ludzi za oszczędność, aby wydali pieniądze! A jak nie mają, to niech się zadłużą. W końcu ludzie są od tego, żeby się dostosowywać do dyrektyw.

Fragment z bloga dwagrosze

Precedens został zrobiony. Obawiamy się że jest teraz tylko kwestią czasu kiedy reszta funduszy emerytalnych w Holandii będzie miała zakazane trzymanie złota fizycznego. A skoro już fundusze emerytalne to czemu nie inne? I czy podobny zakaz dla reszty euro kołchozu może być daleko w tyle? To banksterzy a nie menedżerowie i nie właściciele wkładów chcą decydować w co prywatne fundusze emerytalne w euro kołchozie mogą inwestować a w co nie. Dzisiaj jest zakaz inwestowania w złoto. Jutro równie dobrze może być nakaz inwestowania w obligacje rządowe Grecji,  Portugalii czy innych tonących bankrutów w gwałtownej potrzebie gotówki.

Nout Wellink wie co robi. Banksterom nie chodzi o zabronienie inwestowania częścią aktywów w “złoto papierowe”. Tego prasy drukarskie Wellinka naprodukować mogą tyle co euro i po tym samym zerowym koszcie. Banksterów niepokoi zaufanie pokładane w prawdziwym złocie gdy wiara opuszcza ich papierowy pieniądz fiat który jedynie na tej wierze się opiera.  Boli ich prywatne posiadanie real money – złota w postaci fizycznej – przez obywateli. Tego dodrukować się nie da. Tego nie ima się inflacja. To podkopuje cały ich system papierowego pieniądza. To daje ludziom wolność i niezależność.

Tylko czy ludzie chcą być dzisiaj jeszcze wolni i niezależni?

Konfiskata złota w Holandii jest autoryzowanym przedrukiem z bloga DwaGrosze cynika9

Tymczasem na moim blogu:

Polska już jest w unii europejskiej. Niestety – wszelkie matactwa europejskie, dotyczą nas tak samo jak matactwa z naszego podwórka. Tak to jest, jak połączy się wszystkie podwórka w całość. ( Ostatecznie powstaje trawiaste lądowisko dla szybowców 😦 )

Najwidoczniej pan Wellink wie już na pewno, że nadchodzi inflacja. Gdyż, jego działania są staraniami, o równomierne poniesienie strat przez wszystkich Holendrów. (Podłe i skrajnie niesprawiedliwe jest, iż stara się, aby oberwali również ci, którzy rozsądnie starają zabezpieczyć swoją przyszłość. Jest to również wspieranie głupoty, przez karanie zdrowego rozsądku.) Skoro pan Wellink, jest szefem Holenderskiego Banku Centralnego, to można łatwo zgadnąć, iż będziemy oglądać tonięcie Holandii.

Skoro zaś, taki los czeka tą małą i podmokłą krainę, to co może spotkać nasz zadłużony po uszy skrawek europy? Już nawet, nie tak straszna wydaje się zasada naczyń połączonych – przełożona na rynki połączone. (A w zasadzie jeden wspólny rynek europejski…) O wiele większym zagrożeniem wydaje mi się, zasada rządów połączonych. Dyktanda finansowego unii europejskiej. Którą nie bardzo obchodzi polskie bezrobocie.

Zasadniczo, zasadniczo to UE ma nasze bezrobocie, ceny w sklepach, mrożące krew w żyłach (i rozwój gospodarczy) opodatkowanie, dosłownie mnożącą się biurokrację oraz zbliżające się załamanie systemu emerytalnego —- UE ma to wszystko głęboko. Gdyż w zakresie jej problemów znajdują się: ratowanie upadającej waluty europejskiej, organizowanie konferencji tematycznych, zmniejszanie emisji dwutlenku węgla (Gdy największe światowe gospodarki odmówiły zmniejszania tej emisji.), odrywanie śląska, wykupywanie reklam w telewizji w najdroższych godzinach oglądalności.

(W zasadzie, wszyscy nasi politycy (albo 99%) również, zdają się nie dostrzegać problemów.)

Dlatego UE uważa, że powinna „wyrównywać”, czyli w praktyce „wyrównywać w górę” nasze podatki. Co spotyka się z euforią polskich polityków ( 99% ). Gdyż mogą zwalić całą winę na bezduszne „organy unijne”, „instytucje unijne”, „komisje unijne” itd.

Skoro, jednak Holandia (w dość złowrogi i niemoralny sposób) szykuje się na najgorsze, to co czeka Polskę? Przecież, za chlebem wyjeżdża się z Polski do Holandii, a nie odwrotnie…  Więc, co z tego może wyniknąć?

Nie chcę się bawić we wróżkę – widać, że źle się dzieje… Będę (dla własnego dobra 🙂 ) obserwować podobne doniesienia. Tak, w zasadzie, to polecam to również innym 🙂