Blady wynik porównania

Wcześniej napisałem: https://crumbincrowd.wordpress.com/2011/08/29/artykol-o-wojnie/

Na temat wojny w Gruzji z punktu widzenia, raczej polityki międzynarodowej.

Prosto z mostu: Gruzińska armia przypominała polską armię. Najistotniejsze różnice:

-wielkość, wojsko polskie jest większe. Chyba, że porównywać stosunki wielkości armii do powierzchni kraju. Wtedy polskie wojsko okazuje się mniejsze. Co jest normalne, ze względu na napięcie jakie panowało w Gruzji.

-wojsko polskie posiada lotnictwo myśliwskie

-wojsko polskie posiada jakąś ilość nowoczesnych transporterów opancerzonych rosomak. (Część trafia do Afganistanu, gdzie się ‚zużywają’.)

-wojsko polskie posiada zachodniej konstrukcji czołgi leopard 2. (Którym przyda się modernizacja.)

-wojsko gruzińskie posiadało nowocześniejszą obronę przeciwlotniczą. (Z jednej strony, polskie kompleksy s-125 w odróżnieniu do gruzińskiego przeszły modernizację. Ale to już było dawno temu i s-125 nie ma przyszłości. Z drugiej strony, gruzińskie wojsko posiadało przestarzałe już systemy 9K37 Buk – a polska armia nie ma tego typu systemu przeciwlotniczego. )

Wiele innych różnic, trudno jest rozważać gdy nie jest się specjalistą. Lub nawet nim będąc, można się opierać tylko na niepewnych kalkulacjach. Na przykład, posiadanie przez polską armię siecio-centrycznie dowodzonej dywizji albo łodzi podwodnych. Jest to pewien potencjał, tylko nie wiadomo jak on wygląda od strony jakości i użyteczności.

Armia gruzińska, została zepchnięta przez Rosjan uzbrojonych w staromodne t-72 i nie takie złe bwp-3. Nowocześniejsza od polskiej, obrona przeciwlotnicza została doszczętnie zniszczona. Następnie rozpoczęto bombardowanie gruzińskiego wojska, co równało się przegranej. Dopiero pod koniec Rosjanie użyli śmigłowców szturmowych. Co dobitnie pokazuje różnicę potencjałów wojennych.

Widać tu jak na dłoni, że w wojsku polskim największą luką w obronie jest brak współczesnej obrony przeciwlotniczej.

Nie jest to żadne odkrycie. Jednak dobrze jest się przyjrzeć dowodowi. Potrafi to ocucić.

Reklamy

Śląsk – o co chodzi?

Śląsk – ojczyzna Ślązaków. Region polski wyróżniający się uprzemysłowieniem ( obecnie cofającym się z powodu ogromnych obciążeń podatkowych), własną kuchnią, gwarą. Oraz dużą liczbą wymieszanej ludności napływowej, spowodowaną industrializacją regionu we XIX i XX wieku.

Do rzeczy: Podobno Ślązacy chcą autonomii.

Jest to nieprawda. Ślązacy nie domagają się autonomii. I w najbliższym czasie nie będą się jej domagać.

Autonomii domaga się „RAŚ” – organizacja spod ciemnej gwiazdy. Która nie ma praktycznie żadnego poparcia na śląsku. Osobiście podejrzewam, że za RAŚ-em stoją ciemne zewnętrzne siły (albo się cieszą, że ktoś za nich wykonuje robotę), które chcą odłączyć resztkę przemysłu ciężkiego od Polski. Aby Polska musiała kupować uzbrojenie zagranicą. Lub nie posiadała go w ogóle.

Wiem, brzmi to jak pogląd sprzed wojny, lub ze wczesnego PRL-u. Jednak trochę poczytałem o zakupach polskiej armii. Zakupy te są od lat precyzyjnie bombardowane. Sytuacja powoli się poprawia, niestety na tyle wolno, że poprawa może zostać prześcignięta przez rozkład, a następnie zanik polskiej armii. Niestety w mediach, zakupy uzbrojenia przedstawiane są w samych superlatywach. Zupełnie tak, jak przedstawiano potęgę polskiego wojska przed klęską wrześniową.

Ludzie po prostu nie znają prawdziwych problemów. Dlatego nie wiedzą o co toczy się gra. Nie patrzą również, dalej niż 5 do 10 lat w przód. A dalej… A dalej niema niczego – świat się kończy. Nasi sąsiedzi mają dziwną manierę wyznaczania dalekosiężnych celów. Oraz ich systematycznej realizacji. Właśnie teraz nadszedł czas na autonomie śląska. Niestety nikt w naszym grajdole nie widzi, ani przyczyny, ani konsekwencji.

Na szczęście Ślązacy nie chcą autonomii. Jeżeli, nasze liczne wywiadziki, chociaż na chwilę przestaną zwalczać się nawzajem, to bez większych trudności stworzą na śląsku RPAŚ – Ruch przeciw autonomii śląska. W ten sposób, zablokują separatystów.