Głową w piasek

Najłatwiej walnąć głową w piasek, i jeszcze niżej, i nie widzieć wszystkiego, co się dookoła dzieje. Jednak wszystko od czego odwracamy wzrok, prędzej czy później nas dopadnie. Jest to jedna z myśli zawartych we wywiadzie: http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&list=PL9EC5E3961580B993&v=AiHPjUhv-yY

Moja myśl przewodnia jest infantylna: Nie wieżę, że można dalej patrzeć przez palce. Chciałbym, ażeby ludzie zmienili sposób myślenia.

Cóż jeszcze mogę dodać, do tej dziecinnej rozterki. Najlepiej będzie, jeżeli wypiszę listę rzeczy które mi się nie podobają:

-tegoroczne wybory,

-oddzielanie śląska od polski,

-kryzys gospodarczy,

-zamieszanie we świecie arabskim (zwał jak zwał),

-zbyt wysokie podatki,

Trzeba przyznać, że jest błąd w kolejności. Rok temu „zbyt wysokie podatki” byłyby na pierwszym miejscu. Chyba, że faktycznie mam rację – już nie muszę się przejmować podatkami. Trochę przypomina mi to sytuacje z filmu dr. Strangelove, tylko bez atomowego holokaustu i dziesięciu żon we schronie. Coraz mniej powodów do martwienia się i bania o przyszłość. Po prostu cudownie – jak w jakiejś krainie szczęśliwości.

Wydaje mi się, że inni też tak myślą, choćby podświadomie. Świadczy o tym, beznamiętność z jaką podchodzą do całej polityki. Bez żadnego zacięcia, albo wizji. Jeszcze parę lat temu mogłem przynajmniej narzekać, na bezsensowny podział polaków na PO i PiS. Zupełnie sztuczny i naiwny. Wpojony przez telewizję. Wobec takich postaw przeszedłem, od zdziwienia, przez złość i współczucie, aż do obojętności. To samo widzę u innych! Widziałem, gdzieś we stromych rozpadlinach internetu jakiegoś faceta, który jeszcze coś tam próbował mówić o tym jakie to złe rzeczy zrobiło PO albo PiS. Na to inny głupek odpowiedział mu co złego zrobiło PO lub PiS. Być może ktoś był tak roztargniony, że zapomniał im przestać płacić za takie pisanie. Jeżeli to jednak nie najęci freelancerzy, to wstydu sobie robią że nie lada. Z oddzieleniem śląska od polski jest podobnie. Zresztą, to logiczne: Po co się przejmować skoro nie istnieje żaden wpływ na decyzje podejmowane przez europejskie elity. Zadeklarowali, że go oddzielą, to znaczy, że oddzielą i basta. Tak samo jak zadeklarowali, że uchwalą konstytucje europejską – to nasz prezydent mógł sobie mówić, że niczego nie podpisze – a jednak podpisał traktat lizboński. Więc opór wynosi zero, jak w jakimś nadprzewodniku.

Moje bardzo subiektywne obserwacje wskazują, że ciężar odrywania śląska spadł na barki pewnej gazety z prostokątem. Mieszkam na śląsku i naprawdę, rzygać mi się chce, jak widzę śląskie wydanie tej gazety. Odbieram ją jako nawałnicę korzenienia świadomości bycia kimś kim nie jestem. Na miłość boską i świętych pańskich, pozwólcie mi tu w spokoju mieszkać.

Jeżeli jednak myślicie, że po oddzieleniu, na śląsku będzie lepiej to się mylicie. Politycy są tu tacy sami jak w innych regionach. Co prawda, kiedyś ze śląskiego węgla odbudowywano kraj. Ale teraz państwo zadłuża równo wszystkich. Więc, no cóż, być może byłaby to jakaś metoda. (chociaż nie etyczna) Zostawić śląską działkę długu do spłaty pozostałym regionom i spróbować zacząć od nowa, ze limitem zadłużania. Z tym że, prędzej byłoby jak w krajach trzeciego świata. Gdzie na pierwszym posiedzeniu parlament wypłaca sobie premie z kasy państwa. Jakoś nie potrafię sobie wyobrazić konstruktywnych działań śląskiego parlamentu. Mamy tu populizm jak wszędzie indziej, klub ruch chorzów dofinansowany dwoma milionami z kasy miasta. Zaczynają się za niedługo dni Katowic, ma być dwadzieścia darmowych koncertów, darmowych czyli płaci za nie miasto. Chyba w każdym śląskim mieście jest wyremontowany plac lub rynek. Często nie używane, jako otoczenie starego pomnika, w miejsce wyciętego skweru itp. Nie wiadomo po co, i nie wiadomo po co przy szkodach górniczych kłaść nowe płyty. Przebudowy tego typu są podobno robione na krechę. Z czego wynika, że świadomość ekonomiczna całkowicie nie odstaje od reszty kraju. Dlatego, moim zdaniem żadne złoża węgla nie pomogą, gdyż każdy zasób da się roztrwonić i jeszcze narobić długów.

Reklamy

Front polityczny wokół idei wolnorynkowej

Kongres prawicy – hę – zobaczymy – próba zbudowania frontu politycznego wokół idei gospodarki wolnorynkowej. Tak prosto to zdefiniować. Jednak do ludzi oczywiście nie dotrze taka informacja. Nie usłyszą, że chodzi o gospodarkę. Nawet jeżeli usłyszą to się przestraszą. Bo jak to, tak bez akcyzy? Bez dopłat do hektara? Bez obiecywania złotych gruszek?

Za to nazwiska wspaniałe: Gwiazdowski, Rybiński, Ziemkiewicz, JKM jeszcze wiele osób o których będę miał okazje wyrobić sobie zdanie. Jak więc mógłbym nie dopingować! Przy czym nie dopinguję samego ruchu w przyrodzie. Gdyż nie zależy mi na tym, żeby tylko coś się działo. Dopinguję rzeczowe działania, które mają przybliżyć nas wszystkich (czyli również mnie 😀 ) do stanu dobrobytu.

Gdybyśmy się naprawdę pozbyli, chociaż części zbędnych obciążeń podatkowych. To pracą, mądrością i wytrwałością moglibyśmy stworzyć permanentnie rozwijającą się gospodarkę. Moglibyśmy pomnażać majątki, moglibyśmy budować przyszłość dla naszych dzieci. Łatwo i szybko tworzyć nowe projekty. Łatwiej się podnosić ze porażek. Łatwiej otrząsać ze stagnacji. Wszystko to jest w zasięgu ręki.

Więc dlaczego jeszcze tego nie zrobiono?? Czas żeby ktoś w końcu obniżył podatki. Gdyż, nie można ich podwyższać w nieskończoność. Dlatego obecnie głosuję tylko na tych, którzy są zdeterminowani do obniżenia podatków. Chcę płacić mniejsze podatki. Jest to nie tylko chęć. Jest to cel. Celem jest obniżenie podatków. Tak, żeby wszyscy nie musieli uciekać tam gdzie są niższe. Tak, żeby ludzi było stać na więcej. Żebyśmy wszyscy byli: bogaci, piękni i zdrowi. Gdyż wszystko to jest odwrotnie proporcjonalne do ilości pieniędzy płaconych w podatkach.

Dlaczego cukier drożeje

Dlaczego cukier drożeje – zdaniem Instytutu Misesa. <== link!!!

Po raz kolejny materiał z kontestacji – w moim osobistym rankingu, pap-a (polska agencja prasowa) przegrywa z tym niepozornym radyjkiem o całą długość.  Chociaż, zdarzają się potknięcia. We skeczowym monologu „Halo Babcia” twierdzą, że cukier jest powyżej pięciu złotych. Tymczasem, ja tak drogiego nigdzie nie widziałem. Być może nie zrozumiałem żartu… W każdym razie, cena cukru mnie nie bawi, ani trochę.

Specjalista z instytutu wyjaśnia, dlaczego cena cukru w Polsce i Europie jest dużo wyższa niż gdzie indziej. Dlaczego, powinniśmy dziękować za taką cenę Unii Europejskiej. Dlaczego Polska musi importować cukier. Chociaż, tak niedawno była jego eksporterem. Dlaczego, nie można kupić tańszego cukru za granicą.

Cukrowe perpetum mobile

Można się również dowiedzieć, że klient sklepu. Kupując cukier… Nie dość, że płaci za niego dużo więcej niż jest warty, to jeszcze musi dopłacać do jego produkcji z własnych podatków! Jak również do jego eksportu zagranice! To wszystko jest chore!

Wszystkie działania Unii Europejskiej, te dotyczące cukru. Można nazwać sabotażem. Gdyż dotuje produkcje i eksport cukru za granice. Czyli dopłaca do cudzego interesu, z naszych pieniędzy. W dodatku, systemem ceł i restrykcji zawyża cenę cukru wewnątrz unii. Czyli kupując cukier, nawet przed ostatnim jego podrożeniem, jestem ofiarom działań Unii Europejskiej. Które, bez sprecyzowanego celu, bez sensu – zmuszają mnie do płacenia za cukier więcej niż jest on warty.