Człowiek ciągle się uczy

Dwa wpisy wcześniej napisałem stek bzdur.

Niby częściowo, to co przedstawiłem jest prawdą. Lecz częściowa prawda nie jest żadną prawdą.

Ze przykrością i goryczą naprawię swoje błędy. Napisałem wtedy iż:

Wspólną przyczyną wszystkich rozruchów w krajach muzułmańskich była kulejąca gospodarka.Czyli zbyt wysokie podatki, brak wolności gospodarczej, inflacja, sztuczne bezrobocie, brak perspektyw gospodarczych.

Co nie jest całą prawdą. Gdyż tak zwana kulejąca gospodarka we wielu przypadkach to nie bezrobocie, wysokie podatki i inflacja. Tylko brak wolności, brak perspektyw rozwoju i brak biedy. Które dominują we roponośnych rajach. Są to złote klatki. Zupełnie odmienne od naszej polskiej kulejącej gospodarki. Która próbuje pozbyć się człowieka. Wykopać go na zagranice. Byle tylko zmniejszyć bezrobocie. Ciągle zmuszając go do zaciskania pasa. Do kolejnych wyrzeczeń.

Pisząc ogólnikami więcej nie zdołam napisać. Taka to natura zagarniania wielkich problemów w jednym akapicie.

A tak w ogóle, to trwa wojna propagandowa o status działań w Libii. Wojna o głowy nas wszystkich. Abyśmy myśleli, że interwencje są słuszne lub nie. Przy czym, zatracamy poczucie konsekwencji. Gdyż, angażowanie lub nie angażowanie się we cudze wojny – jest konsekwencją posiadania władz które przystają, lub są zmuszone przystawać przy jednym z tych rozwiązań. Obecny stan rzeczy jest też konsekwencją sojuszy militarnych. Jak również, naładowania terytorium Libii agentami różnych organizacji interesownych.

Nie wiem tylko dlaczego, zachód nie popiera Kadafiego, tylko jego wrogów. Jest to dla mnie makabryczna zagadka. Czy oni nie wiedzą, jak w dzisiejszych czasach trudno o dyktatora? Może więc, skrycie popierają Kadafiego, a działania militarne są tak naprawdę wymierzone w rebeliantów? Skoro tak, to dlaczego nie można jawnie popierać Kadafiego? Ja bym na miejscu Włoch, Francji, Hiszpanii, Portugalii, GB i USA nie robił nic.

Już raz, gdzieś na tym blogu pisałem, że należy czekać aż zawierucha sama się zakończy. Wtedy właśnie przystąpić do działań. Dlatego, nie podoba mi się to co dzieje się w Libii. Myślę, że prowadzone działania są nieprzemyślane. Prowadzone bez, tak zwanego ‚masterplanu’ oraz bez dokładnie sprecyzowanych celów. Celów ułożonych w zamkniętą i zapieczętowaną listę. Z tego powodu, za niedługo może powstać bałagan. Tak to już na tym świecie jest – że najniechętniej sprząta się własny bałagan.

Po tych płytkich, opartych na poszlakach wywodach wstaję, wychodzę. Żeby odwrócić się w progu jak Kolombo.

Wymieniłem: Włochy, Francja, Hiszpania, Portugalia, GB i USA. Mamy tutaj dwie grupy krajów. USA które tradycyjnie przywraca demokracje tam gdzie jej nigdy nie było. GB która jest w sojuszu z USA. Francja, która jest w sojuszu z GB i USA. Zresztą Francja ma wiele powodów (również urojonych) aby wciskać się w Afrykę. Albo przynajmniej nie pozwolić aby wciskano się bez niej.

Druga grupa jest ciekawsza. Portugalia, Włochy, Hiszpania. To kraje PIGS. Kraje stojące jedną nogą w kasie zapomogowej. Jeszcze rozumiałbym z tej trójki udział Włoch, ze względów geograficznych. Tymczasem dwa pozostałe kraje… No cóż… Pewnie nikt tego nie zauważył, bo na liście brakuje Grecji. Lecz przy takim kursie rozwoju koalicji, w rodzinie przybędzie – a jest o kogo rozszerzać koalicje. Polski rząd, może już pluje sobie w brodę, że wojsko niby jest ale nie ma, a garnizonu warszawa nie ruszy. Jednak zawsze mogą mieć nadzieję, na rozwój sytuacji w Afganistanie.

Więc, widzę tylko jeden, ale za to wielki plus. Otóż, bardzo dobrze się stało, że siadło na inny kontynent. 🙂

Reklamy

Czy nadchodzi pierwsza prawdziwa wojna XXI wieku?

Obficie rodzące się fakty medialne zakrywają trwające wydarzenia. Wciąż trwa kocioł północno afrykański i bliskowschodni. Wciąż polityczne karty są w tasowaniu. Tasowania te, nieraz krwawe, są pomijane w naszych mediach. Jako fakty już poznane i mniej ważne, od jakiś nic nieznaczących wypowiedzi rodzimych polityków. Błędem jest zapominanie o trwających przetasowaniach. Ze wiążącymi się z tym zagrożeniami.

Izrael drży ze strachu. Zna skalę własnych zagrożeń. Trwając we wiedzy, nie we niewiedzy potrafi stawić czoła przyszłości. Niestety, my zapiździuwa świata. Obecnie wolimy, aby karmiono nas gadającymi głowami i regionalnymi aferkami. Później, gdy tasowanie kart się zakończy, i ukarze się nowy ład, problemy świata się zmienią. Obudzimy się na chwilę, aby widząc kolejne wydanie wiadomości – opluć dywan ze zaskoczenia i z powrotem zasnąć snem słodkiego idioty. Bo przecież, to co zobaczymy będzie tak egzotyczne, że ani zrozumieć jak do tego doszło, ani ręki do tego przyłożyć nikt nie będzie w stanie.

Otóż wszystko wskazuje na to, że na kotle krajów bliskiego południa i bliskiego wschodu się nie skończy. Gdyż, być może czeka nas kocioł Europy. Brzmi to równie egzotycznie, jak nazwy krajów w których obecnie trwają walki, niepokoje i zadymy. Aby zmyć tą skazę egzotyki należy zwrócić uwagę na mało medialne fakty.

Wspólną przyczyną wszystkich rozruchów w krajach muzułmańskich była kulejąca gospodarka.Czyli zbyt wysokie podatki, brak wolności gospodarczej, inflacja, sztuczne bezrobocie, brak perspektyw gospodarczych.

Wszystkie inne składniki:  od wielonarodowościowości, przez brak swobód, na zwoływaniu się przez internet skończywszy były tylko katalizatorami.

Przyjrzawszy się Europie, zobaczymy słynne PIGS: Postugalie, Włochy, Grecję, Hiszpanię. Które, w zasadzie już powinny zbankrutować. Ciągnąc za sobą na dno: Niemcy, Francję, Wielką Brytanię i całą strefę euro. Czyli tych którzy najwięcej inwestowali w obecnych bankrutów. Oczywiście, istnieją bardzo nowoczesne mechanizmy i narzędzia, które, we dzisiejszych nowoczesnych czasach, nowoczesnym krajom, uniemożliwiają bardzo nienowoczesne zbankrutowanie. Niestety, pomimo tego mieszania i przekładania papierków z miejsca na miejsce – cierpliwość plebsu może się w końcu skończyć. Obecne bardzo nowoczesne rządy, bardzo nowoczesnych krajów mogą zostać potraktowane tak jak w zacofanej Afryce. Co wszyscy zainteresowani już wiedzą. To też, tym intensywniej starają się zakrywać problemy gospodarcze i finansowe.

Jak zwykle, gdy dzieją się rzeczy dla nas naprawdę ważne, to w telewizji o nich nie usłyszymy. Za to, możemy oglądać trzęsienie ziemi w Japonii. Rozdrapywać katastrofę smoleńską. Albo wymyślać tysiąc innych, równie pożytecznych tematów. Które mają się wobec naszej przyszłości ni jak. Gdyż, są całkowicie oderwane od naszej rzeczywistości. Zaś, zaprzątanie naszych głów wirtualnymi problemami, ma nas odciągnąć od skojarzenia prostych faktów.

Mamy już obecnie, największy kocioł od rozpadu związku radzieckiego. Może, nawet od początków zimnej wojny. I jak w każdym dobrym przedstawieniu, na ścianie wisi strzelba. To, czy zobaczymy ten wystrzał zależy tylko od tego, jak długo zostaniemy na sali. Więc zbudźmy się, aby zauważyć w porą tę strzelbę. Aby wystrzał nas nie zaskoczył. Jeszcze możemy wstać i wyjść.