Prawdziwy kryzys według…

Prawdziwego kryzysu jeszcze nie ma. Niestety, wielu ludzi których posądzam o znajomość zasad ekonomi  (Oraz o posiadanie pewnego szczególnego rodzaju życiowego doświadczenia.), mówi wprost, że jesteśmy już bardzo blisko załamania.

W ciągu ostatnich lat, nauczyłem się na temat ekonomi kryzysów, między innymi tego, iż nigdy nie wiadomo który kamyczek wywoła lawinę. Można tylko wiedzieć, czy jesteśmy bliżej, czy dalej od lawiny. Kilka lat temu usłyszałem, że kryzys będzie za kilka lat. Obecnie da się usłyszeć i przeczytać, iż niektórzy przewidują lawinę na rok przyszły. Chociaż, na przykład, Jan Fijor obstawia rok bieżący: http://www.fijor.com/2011/08/05/wielki-kryzys-nadchodzi/

Rady które podaje są oryginalne. Zastanawiam się, dla kogo konkretnie te wypunktowane pomysły są korzystne. Mam też wątpliwości co do poprawności niektórych stwierdzeń – na przykład: „gotówka w ciężkich czasach jest królem”. Potrafię sobie wyobrazić ciężkie czasy w których gotówka jest nic nie warta. I w cale nie jest to wizja w rodzaju Mad Maxa, czy innego postapo. Inne wskazówki są typowo cenne – na przykład: „Pieniądze, bogactwo i dobrobyt biorą się tylko z ciężkiej pracy”, albo „uważajcie na świętych Mikołajów”.

Najważniejszym stwierdzeniem Pana Fijora jest konieczność trzymania środków w gotówce. W dodatku pojawia się sugestia, iż najlepiej we złotówkach. To jest po prostu dziwne, gdyż inni radzą trzymać akcje, kruszce, franki, nieruchomości i tym podobne. Dochodzę do wniosku, iż autor spodziewa się spadku wartości wielu dóbr. Oczywiście spadku związanego z kryzysem. Chce, aby ludzie zgromadzili pieniądze na wykup tych dóbr. Jest to bardzo pozytywna rada, jeżeli będzie niewielu kupców, to ceny dóbr spadną do absurdalnych poziomów. Które będą, dosłownie krzywdzić sprzedających. Na tym właśnie ma polegać kryzys. Nagle, ludzie będą zmuszeni do pozbycia się nieruchomości, aut, udziałów itp. Przez to, że prawie nikt nie będzie chciał tego kupować, ceny dramatycznie spadną. Właśnie tak to sobie wyobrażam.

Drobne

Muszę rozmienić te miedziaki na grubsze.