Front polityczny wokół idei wolnorynkowej

Kongres prawicy – hę – zobaczymy – próba zbudowania frontu politycznego wokół idei gospodarki wolnorynkowej. Tak prosto to zdefiniować. Jednak do ludzi oczywiście nie dotrze taka informacja. Nie usłyszą, że chodzi o gospodarkę. Nawet jeżeli usłyszą to się przestraszą. Bo jak to, tak bez akcyzy? Bez dopłat do hektara? Bez obiecywania złotych gruszek?

Za to nazwiska wspaniałe: Gwiazdowski, Rybiński, Ziemkiewicz, JKM jeszcze wiele osób o których będę miał okazje wyrobić sobie zdanie. Jak więc mógłbym nie dopingować! Przy czym nie dopinguję samego ruchu w przyrodzie. Gdyż nie zależy mi na tym, żeby tylko coś się działo. Dopinguję rzeczowe działania, które mają przybliżyć nas wszystkich (czyli również mnie 😀 ) do stanu dobrobytu.

Gdybyśmy się naprawdę pozbyli, chociaż części zbędnych obciążeń podatkowych. To pracą, mądrością i wytrwałością moglibyśmy stworzyć permanentnie rozwijającą się gospodarkę. Moglibyśmy pomnażać majątki, moglibyśmy budować przyszłość dla naszych dzieci. Łatwo i szybko tworzyć nowe projekty. Łatwiej się podnosić ze porażek. Łatwiej otrząsać ze stagnacji. Wszystko to jest w zasięgu ręki.

Więc dlaczego jeszcze tego nie zrobiono?? Czas żeby ktoś w końcu obniżył podatki. Gdyż, nie można ich podwyższać w nieskończoność. Dlatego obecnie głosuję tylko na tych, którzy są zdeterminowani do obniżenia podatków. Chcę płacić mniejsze podatki. Jest to nie tylko chęć. Jest to cel. Celem jest obniżenie podatków. Tak, żeby wszyscy nie musieli uciekać tam gdzie są niższe. Tak, żeby ludzi było stać na więcej. Żebyśmy wszyscy byli: bogaci, piękni i zdrowi. Gdyż wszystko to jest odwrotnie proporcjonalne do ilości pieniędzy płaconych w podatkach.

Reklamy

Ziemkiewicz na kongresie prawicy

Straszne! Jeszcze dadzą mu mikrofon! I? I co w tedy? Jakież to straszne i okropne. W ogóle nie ludzkie i nie normalne. Ohydne i szkaradne! Z tego, co wielu ludzi wypisuje wynika, iż Pana Ziemkiewicza nie chcieliby dotknąć czubkiem opuszka małego palca. Natomiast garderobę otartą o okrycie dziennikarza należy spalić, a popioły zakopać w ołowianej beczce.

Zdaniem co poniektórych, traktowanie każdej osoby oferującej swój PR i czas i udział, jak mieszaniny odpadów radioaktywnych jest normalne i sprzyja powodzeniu. W ogóle, przynosi też szczęście, jak spluwanie przez lewe ramię. Więc po co samemu dbać o powodzenie, skoro gardzenie i spluwanie nas wyzwoli! Nie daj boże, jeszcze ktoś z zewnątrz mógłby coś zrobić. ‚Coś’ zrobić. To byłoby straszne. Przecież nie chcemy, żeby ktoś coś zrobił za nas. Chcemy wszyscy razem – bo w kupie siła – naszymi siłami coś zrobić.

I tak już, razem, wspólnie coś robią od dwudziestu lat. Zaś wszyscy na zewnątrz to wrogowie i przeciwnicy. Przez których zawsze wszystko nie wychodzi. Dobrze, że przynajmniej spluwanie przynosi szczęście. Bo bez niego nie zostało by nic.