Polityka zagraniczna

Cytuję cały, średnio długi wpis z bloga Korwina-Mikke:

http://korwin-mikke.pl/blog/wpis/polityka_zagraniczna_panstwa_polskiego/1023 

Polityka zagraniczna Państwa Polskiego

1. Używam nazwy „Państwo Polskie” gdyż, przypominam, Nowa Prawica chce po złych doświadczeniach z rozczłonkowaną I Rzecząpospolitą, skorumpowaną i nieudolną II Rzecząpospolitą, Polską Rzecząpospolitą Ludową, wyjątkowo skorumpowaną III Rzecząpospolitą (już nie wspominając o wywołującym ciarki na grzbiecie projekcie IV Rzeczypospolitej) – wzorem p.Wiktora Orbana zbudować Państwo Polskie, bez przesądzania jego formy ustrojowej. Na potrzeby niniejszego tekstu zakładam, że Państwo Polskie nie będzie demokracją, lecz republiką – konkretnie: Państwem Prawa z wolną gospodarką.

2. 1 grudnia 2009 roku III Rzeczpospolita, nie zmieniając nazwy, przestała być suwerennym państwem. Jednakże najwyraźniej Rada Europejska, składająca się z przywódców dawnych państw, uznała, że proces unifikacji Unii Europejskiej zaszedł za daleko, co zagroziło ich interesom partykularnym – i od tego czasu nie następują żadne procesy jednoczące Unię, a na kierownicze stanowiska wybrano trzeciorzędnych polityków. Nie będąc de iure suwerennym państwem mamy nadal atrybuty suwerenności – np. nazwę, policję i pieniądz (hymn, flagę, godło, stolice to ma każdy stan USA, land RFN czy prowincja Dominium Kanady) – i mamy podstawowy element suwerenności: armię.

3. III RP zobowiązała się do wprowadzenia na terenie Polski €uro. Obecne kierownictwo III RP widząc katastrofalne skutki tej operacji przy pomocy różnych kruczków odwleka datę przyjęcia €uro. Państwo Polskie będzie honorowało to zobowiązanie. Jako dzień wprowadzenia waluty europejskiej proponujemy przyjąć 1 grudzień 2109 roku – w setną rocznicę wejścia w życie Traktatu Lizbońskiego.

4. Nie ma polityki zagranicznej bez armii. Nowa Prawica nie dopuści do tworzenia sił „europejskich” i nie odda pod ich komendę polskich żołnierzy – z wyłączeniem konkretnych wspólnych operacyj. Zwiększymy o połowę wydatki na armię, przeprowadzając jednocześnie racjonalizację obsady personalnej i zwalczając powszechną – przy zamówieniach sprzętu – korupcję. Przypominam, że wg Nowej Prawicy armia powinna być zawodowa, jednak obrona terytorialna oparta o milicje odbywające raz do roku jednodniowe ćwiczenia; składające się z mężczyzn, którzy w wieku 16-17 lat odbyliby dwutygodniowe przeszkolenie w jednostce wojskowej, połączone z nauką strzelania.

5. Pełną gotowość sił zbrojnych przewidujemy na rok 2015 – najprawdopodobniejszy rok rozpadu Unii Europejskiej. Pamiętając problemy powstałe w wyniku rozpadu Związku Sowieckiego, Indii czy Jugosławii musimy być gotowi do działań na każdym kierunku.

6. Wojsko Polskie musi posiadać siłę przeciwstawienia się każdemu sojuszowi dwóch sąsiadów Polski – a wyłączeniem RFN. Musi – w połączeniu z Obroną Terytorialną – zagwarantować pełną zdolność obronną w przypadku agresji ze strony RFN. Pamiętamy, że obecna RFN jest państwem przyjaznym i pokojowym – ale Republika „Weimarska” też taka była; w wyniku kryzysu gospodarczego upadła i została zastąpiona przez III Rzeszę. Nie wiemy, jakie państwo zastąpi RFN – ale musimy być przygotowani na najgorsze, bo siły narodowo-socjalistyczne w Niemczech narastają i w warunkach demokracji mogą łatwo obalić RFN i ustanowić na jej miejsce inne, agresywne państwo.

7. Polityka zagraniczna Państwa Polskiego będzie prowadzona bez jakichkolwiek uprzedzeń czy sympatii. „Państwa nie maja przyjaźni – mają tylko wspólne interesy”. Państwo Polskie musi być zdolne zawrzeć każdy sojusz – i być też zdolne w ciągu jednego dnia odwrócić sojusze, jeśli sojusznik zechce się z traktatu wycofać. Będziemy dotrzymywali litery zawartych traktatów – bez uczuciowego wiązania się z sojusznikami.

8. Tyczy to również Unii Europejskiej. Dotrzymamy Traktatu Lizbońskiego – ale nie mamy żadnej sympatii dla tego biurokratycznego tworu i jeśli będzie się to Polsce opłacać bez najmniejszych skrupułów wyprowadzimy Państwo Polskie z Unii.

9. Państwo Polskie nie będzie ingerować w wewnętrzne sprawy innych Państw. W szczególności nie będzie używać mniejszości polskiej w krajach ościennych do podkopywania tamtejszych reżymów – i nie pozwoli innym państwom na wykorzystywanie w takim samym celu mniejszości narodowych na terenie Polski. Państwo Polskie zapewni ogromną autonomię wszystkim Ziemiom Polskim – jednak zdecydowanie utnie wszelkie próby prowadzenia przez te Ziemie spraw międzynarodowych.

10. Państwo Polskie nie będzie ingerowało w sprawy Polaków – obywateli innych państw, czy to będzie Białoruś, Litwa, Niemcy, Ukraina czy Stany Zjednoczone. Nowa Prawica uważa to za działalność anty-polską, gdyż mniejszość polska w danym kraju natychmiast zaczyna być uważana za V kolumnę obcego mocarstwa. Poza tym dawałoby to pretekst innym mocarstwom do wtrącania się w sprawy ich mniejszości – składających się z obywateli Państwa Polskiego.

Oczywiście nie będziemy informować, jaką politykę mamy zamiar prowadzić obecnie – tym bardziej, że nie zanosi się na to, by Nowa Prawica otrzymała szansę samodzielnego prowadzenia polityki – ani III Rzeczypospolitej, ani Państwa Polskiego. Jednak gdybyśmy taką szansę mieli, też byśmy o zamiarach nie informowali! Zasadą polityki zagranicznej musi być bowiem poufność, a nawet tajność.

No i co myślicie?

Bo mi się zdaje, że panu w muszce wrócił rozsądek. Jeszcze pół roku temu, zamiast hipotetycznej republiki polskiej, byłbym skołowany czytając, o jakże „normalnym” powrocie królestwa polskiego. (Może i byłoby to możliwe, ale na dzisiejsze czasy skrajnie nienormalne.) Jeszcze pół roku temu, rozparty na fotelu zastanawiałbym się: czy twierdzenie, że wszystkie cele zostaną osiągnięte w rok po zdobyciu władzy (planowanym zresztą na bieżący rok), czy może przysporzyć kolejnych schorzeń umysłu. W miejsce obiecywania jednego wielkiego cudu, pojawia się zdanie: ” nie zanosi się na to, by Nowa Prawica otrzymała szansę samodzielnego prowadzenia polityki – ani III Rzeczypospolitej, ani Państwa Polskiego.” Oto jest prawdziwe zejście na ziemię.

Ale teraz, powaga. Gdyż chciałbym opisać pewien detal.

Punkt piąty i szósty nie mogą zostać spełnione jednocześnie. Mam nadzieję, że właśnie z tego powodu, te dwie sprawy znalazły się w osobnych punktach. Cztery lata to dużo. Ale, w tym roku nie rozpocznie się gwałtowna rozbudowa sił zbrojnych. W przyszłym również coś takiego nie nastąpi. O ile mi wiadomo, spodziewać się należy raczej kryzysu w gospodarce, który nie ułatwi podbudowania armii, a może spowodować jej kolejne skurczenie. Idąc dalej, nie wierzę, we gwałtowne zmiany za dwa i za trzy lata. Nawet jeśli byłyby one możliwe, to i tak akurat brakłoby kilku lat do spełnienia punktu szóstego. To jest problem. Który trudno mi podsumować. Jednak spróbuję go rozwinąć w innym kierunku.

Wojny zawsze zaczyna ten, kto jest pewny wygranej, lub musi zaatakować. Skoro (hipotetycznie) nie możemy zagwarantować sobie zwycięstwa, to przynajmniej postarajmy się nikogo nie poddusić. Powinno to zwiększyć szanse na pokój. Gdyż chaos jest tylko złudzeniem, zawsze wyłania się jakaś reguła. Z perspektywy tej konkretnej reguły, słynna bałtycka rura wygląda nieco sympatyczniej.


Reklamy

To o czym miałem pisać

Jak napisałem, napiszę o tym o czym, w zasadzie, nie warto pisać. Lecz skoro tylu ludzi już się wypowiedziało, twierdząc iż nawet nie warto się zajmować. To może we marnowaniu czasu jest jakaś metoda. Jakieś drugie dno pod bezsensem. Którego nie widzę, o istnieniu którego wszyscy nie wspominają – a jednak kierują swoją uwagą tak jakby było faktem. Więc biorąc z nich przykład uważnie, we głębokim zadumieniu, zestawię fakty i wyciągnę wnioski. Tak, jakby cokolwiek od tego zależało. Lub nawet zależało wiele.

Prezes partii o milionie nazw : D ( niech się nazwie milion : D  i skrzydłem strąci kilka gwiazdek z nieba ) Zrobił to co wychodzi mu najlepiej. Zmienił po raz kolejny szyld. Poprzedni był obciachowo długi. Dlatego nikt specjalnie nie sprzeciwiał się zmianie nazwy.

Natomiast w samym zmienianiu nazw jesteśmy już dobrzy (piszę również o sobie, gdyż po tylu obrotach wokół nazewnictwa również czuję się specjalistą : D  – więc Bóg jeden raczy wiedzieć, jak się muszą czuć członkowie partii o milionie nazw. Niektórzy już nie wiedzą jak sami się nazywają. Co dopiero mówić o nazwie: Nazwa? Eeee! No wiesz ci od JKM. Natomiast zbudzeni o trzeciej nad ranem potrafią wyrecytować od tyłu alfabet, uwzględniając duże, małe litery oraz kursywę. W końcu ich średnia ważona (członek młodzieżówki waga 0,85) inteligencja to 120, więc lepiej jak przeznaczają ją na coś zgodnego z prawem. Gdyby wstąpili do ruskiej mafii, to nigdy byśmy się nie pozbierali. No ale wtedy ruska mafia nazywała by się zupełnie inaczej… RMJN -ruska mafia jest najlepsza, albo BiA-RMJN – bandyci i alfonsi – ruska mafia jest najlepsza. I nie zapomnij o kreseczce – mafia kreseczki nie wybacza.) Więc sławnej kreseczki już nie ma. A szkoda. Była już całkiem sympatyczna, tak symetryczna. Wpadała w oko. Przypominała leżącą laskę. Albo flet. Delikatnie wprowadzony motyw falliczny fantastycznie oddawał stosunek partii do ochlokracji. Teraz skrót wyzbyty ideologizmów. Czy też jakiegokolwiek przekazu. Został obdarty ze funkcji przekazu informacji. Przez to również rozpoznawalności.

Obecny skrót, jest wyjałowionym antyfaktem medialnym. Proroctwa o rozpoznawalności tego skrótu krążyły już w starożytności. Gdyż jak pisał prorok: „Miało być a nie ma” czy jakoś tak. (Dalej podawał zajęte miejsca we wyborach: parlamentarnych „6!” lokalnych „6!” prezydenckich „6!”) Może chociaż uda się przekonać komisję europejską, żeby od przyszłego roku nadrukowywać skrót na gazach opatrunkowych. Ale to najszybciej od nowego roku!

Dobra, było nie śmiesznie. To teraz głęboki oddech i będzie inaczej.

Istnieją najróżniejsze teorie o nazwach partii. Mam swoją dość oryginalną. Chociaż niezupełnie na temat. Gdyż nie tłumaczy jaką nazwę należy nadać, tylko jaką nazwę nadano. Otóż, prezes gra bezwzględnego twardziela. Tymczasem boi się gdzieś nie świadomie lub świadomie i skrycie. Boi się, że go znowu ze własnej partii się pozbędą (wyrzucić raczej nie mogą). Kradnąc tym samym szyld na który, jak sądzi, ciężko zapracował. Więc stara się jak może, nie produkować nowej marki, nie tworzyć nowego znaku firmowego. Aby nie było czego sobie przywłaszczać. Z tond rutynowe zmiany nazw. Ciągłe szukanie pretekstu do zmiany. Aby wszyscy jego ludzie musieli mówić, że są: ” …eeee… od Korwina”, a nie z jakiejś tam partii.

Mam też drugą, bardziej konkretną teorię. Tym razem o tym, dlaczego nazwa jest do niczego i jak miała wyglądać : P

Jak sam prezes partii o milionie nazw twierdzi: ludzie są głupi. Jednak nie widać konsekwencji tej myśli. Skoro są głupi to nazwa powinna być jak najkrótsza. Jednocześnie składać się między innymi ze przymiotnika o właściwościach emocjonalnie wartościujących. Na przykład: Platforma jaka? obywatelska – albo – ruch jaki? poparcia – albo – jaka polska? najważniejsza. Czyli najkorzystniej nazwa powinna być dwuwyrazowa. Natomiast dodanie trzeciego wyrazu druzgocze ten zmyślny efekt. Tworzy ze naładowanej cząstki obojętnego dipola. O dwóch równoważących się rzeczownikach. Zlepek taki jest martwy, nieżywy i martwy. Całkiem martwy. Nie będzie używany. Nadal będą mówić, że są od Korwina. Przecież to o to chodziło!

W końcu facet sam pisał, że im częściej używany wyraz tym krótszy. Więc musi się orientować jakie zasady w tym wszystkim obowiązują. Jak wielką bezwładność trzeba by pokonać, aby wprowadzić takiego kloca do użytku.

Krytyki o tej nazwie starałem się nie powielać ze innych źródeł. Pisałem tylko od serca, od jednego autora. Teraz opiszę szczególnie korzystne zalety nowej nazwy. Zalet nie jest mało! Niektóre z nich pewnie są tymi kluczowymi. Jednak nie chcę na siłę wyszukiwać wszystkich. Przedstawię tylko krótko te na które zwróciłem w pierwszej kolejności uwagę. Zaś pierwsze, świeże wrażenie jest najtrzeźwiejsze. Dlatego doskonałe do tego zestawienia.

Nazwa jest niezwykle oryginalna. Oryginalność we dzisiejszych czasach. Nie jest niczym szczególnym. Jest jednak, rzeczą niezbędną. Bez której już nie da się funkcjonować. Oryginalność wyraża się przede wszystkim we zerwaniu ze starym kanonem nazewnictwa. Który chciał na siłę sięgnąć korzeniami przeszłości. Oryginalne jest też odważne potraktowanie istniejących konwenansów podziału sceny politycznej. Nastąpiło wdarcie się we przestrzeń zarezerwowaną dla pismaków. (nie mylić z kimś od PiS-u) Rozpychanie się łokciami, szukanie miejsca, tworzenie w końcu nowego miejsca. Oraz przywłaszczanie go, przez wyraźne odgrodzenie się.

Inną i już ostatnią, ważną zaletą jest pierwszy wyraz. Jest on najbardziej krytykowany. Należy się przyjrzeć nazwie PO, aby zobaczyć pewne podobieństwo. Wyraz „Platforma” ma podobne właściwości. Jest bezsensowny! Jest nie na miejscu! Ale za to jak brzmi!!! Jest taki INNY!!! Jest taki POWAŻNY!!! Zawsze jak czytam tą nazwę, to mam wrażenie, że wyraz „platforma” coś znaczy. W dodatku coś mocnego i ważnego i bardzo mądrego. Tymczasem to pic a wodę. To nic nie znaczy. Jest to bardzo, bardzo, bardzo skuteczny wyraz. Który, jak już pisałem, nie znaczy nic. Zero!

Podsumowanie i wnioski:

Pierwszy wyraz wydaje mi się cudem! Tylko dlaczego dodając pierwszy wyraz, nie można było odjąć jakiegoś innego. Jakiegokolwiek innego. Tak żeby nazwa była jak najkrótsza. Więc jednak nazwa jest spartolona. Z tym, że nie wolno zapominać, że poprzednia była jeszcze gorsza. (To było pchanie stopy do klatki z wygłodniałym krokodylem, bo strzelając w stopę można spudłować. ) Więc, w zasadzie nie widzę powodu do otwartego, lub zamkniętego narzekania. Potrzeba wiele optymizmu i nadziei, że nazwa się nie zmieni. Skoro jednak wierzyć w kolejną zmianę szyldu, to po co martwić się spisaną na straty nazwą. Jeżeli w prost przeciwnie, nazwa pozostanie, to nie należy jej opluwać lub popadać w konsternację. To nie ma sensu. Więc to całe pisanie i analizowanie i inne takie też nie mają sensu. Chyba, że jednak jakiś sens to ma, tylko ja tego nie widzę.

Właśnie oglądam to :D

———————————————————————————

Wykład Korwina-Mikke w Londynie! <=link

———————————————————————————

Streszczenie: