Co słychać w szerokim świecie

Świat, jak długi i szeroki ciągle się zmienia. Podobno jednak ciągle pozostaje taki sam, a zmiany są złudzeniem krótkiego ludzkiego życia. Inni zaś twierdzą, że po prostu, niektóre rzeczy nigdy się nie zmienią.

Ostatnio miało miejsce wiele ważnych rzeczy. Nie mogę opisać wszystkich, bo jest ich zbyt wiele. Wymienię te, najważniejsze dla mojego regionu. Niech to będzie taka myślosiewka geopolityczna.

Wizyta Obamy.

Kraj wrócił na mapę świata. Pierwszy raz od ustania żałoby po smoleńsku. W zasadzie, musiał wrócić w ten czy inny sposób. Ciekawe jest to, jak prezentuje się po tym powrocie. Otóż, zjechali się do nas delegaci z Europy Środkowej. Więc znowu robimy za pępek regionu. Pępek to nie głowa, ale dobre i to, na dobry początek. Gdyż, widać w tym miejscu łagodny zwrot w kierunku wizji Georga Friedmana. W której mamy się stać partnerem strategicznym USA. Porównywalnym do takich jak Tajwan i Izrael. ( W które wycelowane jest mnóstwo rakiet. Ale na tym drobiazgu minusy się kończą. )

Drugą stroną medalu jest wygonienie ludzi z centrum stolicy. Widocznie było wśród nich wielu terrorystów al-kaidy.

Wojna w Libii

Mówi się, że za kilka dni mają się rozpocząć dwie równoległe inwazje lądowe. Pierwsza, natowska, z głównym akcentem amerykańskim, z morza, na Libię. Druga, również natowska, z głównym akcentem Tureckim, z terytorium Libii na Syrię. (Syryjskie wojsko, w pogoni za buntownikami zapędziło się na terytorium Turcji. Która, mogła się powołać na artykuł piąty traktatu północno-atlantydzkiego. Nie zrobiła tego, lecz podobna sytuacja może się w każdej chwili powtórzyć. Przy czym, należy też pamiętać, że Turcja wie najlepiej, jakich rzeczy Syryjczycy by jej nie wybaczyli.)

USA obecnie jest obecna militarnie we: Iraku, Afganistanie, Pakistanie, Libanie, wybrzeżu Somalii i podobno jeszcze w Jemenie. Ale co do Jemenu, nie jestem pewien. Gdy dojdzie do tego Syria, to będzie to razem sześć lub siedem „obecności militarnych”. Przy czym, wszystkie znajdują się w świcie arabskim. Na dwóch kontynentach.

Chiny i ich lotniskowiec

Chiny kończą wieloletni głęboki remont swojego pierwszego lotniskowca. Wystruganego z kadłuba rosyjskiego krążownika lotniczego. (Turcja nie zezwala na przepływanie lotniskowców przez Bosfor Dardanele. Więc nazwano go krążownikiem lotniczym.) Jeszcze w tym roku – jeszcze tego lata – mają się zacząć próby morskie lotniskowca. Wiedza i doświadczenie załogi jest wielokrotnie cenniejsza od wartości bojowej tego pojedynczego okrętu. Ale o tym może kiedy indziej.

Fukoschima

Właśnie w tej chwili nad reaktorem numer 4 unoszą się kłęby dymu, lub pary wodnej. Dla mało wtajemniczonych: spójrzcie na datę posta i datę katastrofy. Dla bardziej wtajemniczonych: Łączę się z wami w strachu !

Nie są w stanie opanować sytuacji. Będą musieli ewakuować większość największej wyspy Japonii, tą z Tokio !!! To jest tylko kwestia czasu. Jeżeli nie zrobi tego rząd, to ludzie zrobią to sami. Szkoda tylko, że jeszcze nikt się ze mną nie zgodził w tej kwestii.

Jak mawiają w kontestacji: gówno walło w wentylator. Ale wszyscy jeszcze mają siłę udawać, że wcale nie śmierdzi. Zresztą, dobre i to, bo nie zapomnę co mówiło ZSRR: „To tylko plastelina. To tylko plastelina.”

Będą kraby

Ale tyko kilka. (To takie nowoczesne haubice dla WP.) Tak samo jak są Langusty – ale tylko jedenaście sztuk. Przynajmniej w razie wojny, przeciwnik nie będzie miał czego atakować. I starty też będą niewielkie 😀

Chińczycy mają bombowce

http://www.defenceaviation.com/2007/11/xian-h-8-chinese-stealth-bomber.html

H-8 Robi 1,4 macha, przenosi 18 ton bomb, zasięg 11 000 km (nie wiem czy z bombami), możliwość tankowania w powietrzu, łącze satelitarne, niewykrywalność, szmery bajery. Na oko laika, ten strategiczny bombowiec jest nowocześniejszy od amerykańskiego B-2. Co nie jest dziwne, gdyż B-2 ma już 20 lat na karku.

Przeczytałem różne rzeczy na temat chińskiego lotnictwa. Nie chcę powielać niepotwierdzonych plotek. Osobiście odnoszę wrażenie, że chińscy specjaliści dali się omotać wizją dominującej roli lotnictwa na współczesnym i przyszłościowym polu walki. Podobno, takie ustalanie priorytetów wcale nie ma przyszłości. Jednak obecny obraz rozwoju chińskiej armii jest zniekształcony przez, przeznaczoną na zewnątrz propagandę. Która ma ściśle zaplanowany cel. Ma przekonać świat, że Chiny są w stanie przejąć rolę hegemona.

Istnieje również zabawna konsekwencja istnienia tych bombowców. Trzeba uważać, żeby jakimś zbiegiem okoliczności nie znaleźć się w stanie wojny z Chinami. Gdyż te bombowce są w stanie do nas dolecieć. Jakby nie było, Polska jest jednym ze najbardziej na wschód wysuniętych członków NATO. Znając rosnące i coraz mniej symboliczne zatargi między USA i ChRL (np: Chiny oficjalnie ostrzegły Stany Zjednoczone, iż planowany atak na Pakistan będzie rozumiany jako akt agresji przeciw Pekinowi. źródło Tarpley.net ) Do już istniejących powodów, ponownego przemyślenia swojej roli w polityce stanów przybył kolejny. Zresztą, podważona również została opłacalność znajdowania się we samym NATO. Czy NATO jest w stanie obronić się przed Chińskimi bombowcami?