Cytaty ze cudzych blogów

To będzie taki mały przegląd wydarzeń.

W lipcu kard. Dziwisz nałożył na ks. Natanka karę suspensy. Nie może on sprawować żadnych czynności kapłańskich ani udzielać rozgrzeszenia. Kara została nałożona po zignorowaniu przez ks. Natanka wcześniejszych kanonicznych upomnień i dekretów dyscyplinarnych i dlatego, że kapłan odrzucił propozycje rozmów z przełożonymi, do których był wielokrotnie wzywany.

Kard. Dziwisz przypomniał wówczas, że każdy kapłan w dniu święceń przyrzeka cześć i posłuszeństwo swemu biskupowi oraz jego następcom, a ks. Natanek temu przyrzeczeniu się sprzeniewierzył. Nieposłuszeństwo polega – jak wyjaśnił kard. Dziwisz – na uporczywym głoszeniu przez niego niezgodnych z nauką Kościoła poglądów dotyczących królowania Jezusa Chrystusa.

Metropolita krakowski wskazał też, że ks. Natanek publicznie podważa autorytet biskupów i kapłanów, pomawiając ich o niewiarę i współdziałanie z wrogami Kościoła, a w odpowiedzi na krytyczne uwagi ze strony przełożonych i innych kapłanów próbuje tworzyć własne struktury, do których włącza pozyskanych zwolenników, odwodząc ich tym samym od wspólnoty Kościoła powszechnego.

Ksiądz Natanek jest m.in. jednym z głównych propagatorów i opiekunów ruchu dążącego do intronizacji Chrystusa na Króla Polski. W lutym 2010 opublikował „List Otwarty do Biskupów Polskich, Prezydenta Rzeczypospolitej i Premiera Rządu Rzeczypospolitej”, w którym wzywał do uroczystego uznania Jezusa za Króla Polski i uznania nadrzędności „Prawa Bożego” nad prawem publicznym.

W Grzechyni ks. Natanek założył ośrodek rekolekcyjny Pustelnia Niepokalanów i telewizję internetową, w której transmitowane są nabożeństwa oraz nagrania z rekolekcji i katechez.

http://wirtualnapolonia.com/2011/08/27/biskupi-zgodni-ws-przyszlosci-ks-natanka/ 

W swoich doskonale udokumentowanych, acz starannie przemilczanych książkach profesor Antony C.Sutton podaje wiele interesujących informacji na temat lokalizacji firm i banków , które były i są często nadal zaangażowane w budowanie Nowego Porządku Świata. Co ciekawe większość z nich posiadała swe siedziby skoncentrowane w Nowym Jorku przy Wall Street i 120 Broadway. Wspomniane firmy i banki, pozostające w rękach międzynarodowej finansjery, brały także udział we wspieraniu i utrzymaniu między innymi: rewolucji bolszewickiej w Rosji w 1917 roku, potęgi gospodarczej i militarnej hitlerowskich Niemiec i Związku Sowieckiego, a także obu wojen światowych. A.C.Sutton udowodnił po latach poszukiwań, w oparciu o dokumenty rządowe i inne źródła, że odbudowie niemieckiego przemysłu po I wojnie światowej cały czas towarzyszyła ogromna zagraniczna pomoc ze strony międzynarodowych bankierów i przemysłowców spod znaku Wall Street. Wyniki swoich dociekań w tej kwestii zawarł on w książce pt. „Wall Street and the rise of Hitler”. A.C.Sutton będąc pracownikiem naukowym „Hoover Institute for War, Revolution and Peace” opublikował także pracę „Wall Street and the Bolshevik Revolution” oraz monumentalne trzytomowe dzieło pt. „Western Technology and Soviet Economic Development” dowodzące, że również potęga przemysłowa ZSRR została zbudowana przy wydatnej pomocy sfer finansowych USA.

http://kryptonimprawda.wordpress.com/2011/08/27/centrum-rewolucji-swiatowej-120-broadway-2/

Zespół geologów pod kierownictwem prof. Stanisława Speczika (dziś prezesa KGHM) odkrył złoże złota w rejonie kopalni Polkowice-Sieroszowice, należącej do miedziowego koncernu. Jego zasobność specjaliści oceniają na ponad 80 ton. To europejski rekord. – Zasoby występują wraz z platynowcami poniżej horyzontu miedzionośnego, głęboko pod powierzchnią. Jest to najbogatsze złoże na naszym kontynencie, ale nie jest jeszcze eksploatowane – mówi Dariusz Wyborski, rzecznik prasowy KGHM. Sięgnięcie do skarbów ziemi nie jest jednak łatwe. Wydobywanie złota z dużej głębokości jest po prostu drogie.

http://zenobiusz.wordpress.com/2011/08/29/nie-wolno-o-tym-zapomniec-w-polsce-znajduja-sie-najbogatsze-zloza-zlota-w-europie/ 

Mój komentarz: Dlaczego w tytule artykułu pisze: „nie wolno o tym zapomnieć”?  W zasadzie, to już koniec mojego komentarza. U nas, ze złożem potrafimy zrobić dwie rzeczy. Albo oddać bez żadnego przetargu, za ułamek prawdziwej wartości, jakiejś firmie. Albo oddać w eksploatacje państwowej firmie, która będzie przynosić ułamek prawdziwych zysków i ustawi trochę swoich.

 


Reklamy

Blogi bluzgaczy

Niektóre blogi są prowadzone tylko w jednym celu – zwiększenia liczby odwiedzin. Jedną ze stosowanych strategii ściągania czytelnika jest bluzganie. Teraz nazwałem to bluzganiem. Jednak tak naprawdę to nie jest bluzganie. Jest to bezpruderyjne miażdżenie tabu i tak zwanych „złudzeń”.

W zasadzie, bluzgacze głównie atakują ludzkie „złudzenia”. Które sami określają „złudzeniami”. Są to: prawda, miłość, cnota, zaufanie, wiara itd. Gdy już się wymówi na głos, co takiego zostało zbluzgane. Może zrobić się niedobrze. Zaś, gdy się tak chwilę zastanowić, do czego pozbycie się „złudzeń” prowadzi. Chyba tylko do stwarzania socjopatów. Krwiożerczych piranii.

Osobiście, autorów blogów obalających „złudzenia” uważam za socjopatów. Jakoś nie jestem w stanie mieć innego zdania na ich temat. Bo kto inny chciałby odczłowieczać innych ludzi?

Istnieje również wiele blogów niebezpiecznie balansujących na krawędzi tej choroby. Myślę, że jednym z nich jest blog kominka. Ten blog rutynowo wije sobie gniazdo w strefie tabu. Zdarza mu się również rozszarpywać „złudzenia”. Więc, w zasadzie, pomimo jako takiej kultury to jednak bluzgi.

Widziałem również bluzgi odejmujące ludziom starannie wybrane „złudzenia”. Głównie dotyczyły emigracji. Twierdzą, że wszystkie emigrantki to panie lekkich obyczajów. Emigranci to nieudacznicy. Że ich dzieci będą bite i sponiewierane itp. Dziwne… Jakoś nie rozumiem niektórych ludzi. Po co się tak wysilają, żeby paru osób zniechęcić do wyjazdu.

Jednak głównie chodzi o kasę z reklam. Gdyż, ludzie wchodzą i czytają tanią pornografię dla umysłu. Patrząc z perspektywy zaspokajania jakiejś dziwnej potrzeby. Dla niektórych ludzi bluzgi są przydatne. Może zamiast zawieść się na „złudzeniach” w życiu, wolą powątpiewać sobie przez światłowód. Tylko czy jest to, tylko chwilowe rozluźnienie napiętego sumienia, instynktu (czy co tam może być napięte). Czy też przyswajanie sobie bluzgów. Autentyczna utrata „złudzeń”.

Mądry po stracie

Przeglądałem dzisiaj blogi, przy pomocy wyszukiwarki WordPressa. Szukałem polskich blogów. Odkryłem, że jest ich niewiele, w dodatku najczęściej pisane po angielsku. Dopiero teraz widzę, ilu ludzi wyjechało i nie ma zamiaru wrócić. Mieszkam w regionie, z którego stosunkowo niewielu wyjechało. Bardziej zwracam uwagę na osoby, które odeszły w wyniku śmiertelnych wypadków, a nie wyjazdu. Wiem – to trochę makabryczne.

Nie mam, w związku z emigracją, do nikogo pretensji. Obecnie sam żałuję, że nie uciekłem z własnego piekiełka. Gdy zaczynam rozmowę o decyzji, którą kilka lat temu podjąłem. O tym, że zostaję, nie jadę na zmywak. Przeczekam skurw*$!ństwo. Mówią mi, iż trawa zawsze wydaje się bardziej zielona tam gdzie nas nie ma. Przy czym, mówią to osoby które również zostały. Natomiast, osobiście wiem z pierwszej ręki przysłowiowego ‚zmywaka’ tylko tyle, że wyjazd jest lekcją życia. Oraz tyle, że da się dorobić. Wszystko inne wydaje mi się zmanipulowane. Zakrzyczane i zniekształcone.

Myliłem się, tutaj gdzie jestem nic się na lepsze nie zmienia.

Znalazłem też kilka blogów połączonych dwiema wspólnymi cechami. Są pisane dwujęzycznie. (Zapewne w celu nauki języka angielskiego.). Drugą cechą jest: rezygnacja z kontynuowania bloga, niekiedy już po pierwszym wpisie, niekiedy po kilku. To dla mnie ważna informacja. Gdyż również chciałem w ten sposób szlifować pisownię. Ze, nie poznanych przeze mnie powodów, jest to zły pomysł. Myślę, że w tym wypadku, będę efektywniejszy ucząc się na cudzych błędach.

Szkoda, że rynek pracy na zachodzie jest już nasycony. I tu się powtórzę: Nigdy nie wejdziesz dwa razy do tej samej rzeki. Można inną ludową mądrość wykaraskać: Co było dobre dla Maćka, nie jest dobre dla Jaśka. Mógłbym tak jeszcze dwie mądrości przytoczyć. Fakt faktem, że tak samo jak niegdyś, dziś również nie mam ochoty zapuszczać się we obce kraje. Tym bardziej, że dziś to ma mniejszy sens, niż parę lat temu.

Szkoda… Tak niewielu, i to z tak złym PR-em, zwraca uwagę na to że podatki są za wysokie.