Mam drugi blog

Założyłem drugi blog, blog tematyczny.
Będę teraz pisać na dwóch blogach. W tym nadal będę komentować doniesienia i wydarzenia. W drugim, tematy będą utrzymane w ryzach.
Być może będę pisać na tym blogu rzadziej. Lecz z drugiej strony, przez długi czas pisałem rzadko, gdyż myślałem właśnie o stworzeniu drugiej strony.

Zapraszam wszystkich:

 

Mam Nową kartę graficzną

Śmiga że HEJ!

Poprzednie  wpisy były takie nieciekawe – właśnie z powodu awarii mojej karty. Pisanie było niezwykle męczące. Każda linijka była torturą. Mimo to starałem się coś naskrobać, niestety efekty nie były ciekawe.

W zasadzie to tyle, odnośnie bloga. Jak na dzisiaj.

Nie pytaj autorytetów

„Nie katoliczka, nie ateistka / Masz własny mózg, więc nie pytaj autorytetów co masz myśleć”

To podpis blogu http://astromaria.wordpress.com. Nie pytaj autorytetów co masz myśleć. Na pierwszy rzut oka, zdanie jest bardzo prawdziwe i budujące. Samodzielność myślenia, współczesna cnota pielęgnowana na tysiącach portali i blogów. Czyżby potrzeba dalszego wzywania do samodzielności?

Stwierdzenie „masz własny mózg” (no tak mam) i dlatego nie pytaj kogoś o coś… jest już obarczone pewnym nieporozumieniem. Gdyż mózg myśli (no tak, to dlatego nie masz pytać kogoś o coś…), skoro zaś to mózg myśli, to w nim jest świadomość. Czyli to nie człowiek włada mózgiem, tylko mózg człowiekiem. Dlatego lepiej zastąpić to stwierdzenie zdaniem: „Masz władzę nad sobą” (… więc nie pytaj kogoś o coś tam itp.).

„Więc nie pytaj” – Tymczasem mówi się, że mądrego człowieka poznasz po tym jakie zadaje pytania. Jak natomiast określić osobę która nie zadaje pytań? Albo chowa swoje pytania do szuflady, pyta tylko samą siebie? Jak już rozwiniemy zdanie  do postaci: „Więc nie pytaj autorytetów” pojawiają się kolejne wątpliwości. Autorytet to osoba uznawana za znawcę.  Część: „Masz własny mózg” wskazuje, że chodzi o znawcę, który jest autorytetem dla osoby do której zdanie jest skierowane. Czyli osoba „posiadająca własny mózg”, nie ma pytać osób, które sama uznaje za autorytet. Zdanie to eliminuje z grona pytanych, tylko osoby uważane za dobrze znające się na czymś. W ogóle, nie dotyka ich przeciwieństwa – osób nie znających się na niczym.

„Co masz myśleć” – Nie pytaj się co masz myśleć. Jednocześnie całe zdanie „Masz własny mózg, więc nie pytaj autorytetów co masz myśleć” jest już myślą. W dodatku, wcale nie pochodząca z „własnego mózgu”, tylko wyczytaną przeze mnie na czyimś blogu.

O blogu Zenobiusza

Dzisiaj chcę napisać o innym medium.

O blogu Zenobiusza. LINK

Mam o tym blogu bardzo złe zdanie. Gdyż jest to: nie bezpieczny dla zdrowia i życia koktajl przedziwnej tematyki. Przy czym, dominują zagadnienia paranormalne, katastroficzne i religijne. W tym kraju, za religią podążać zwykły nurty patriotyczne, nacjonalistyczne i powiewy martyrologiczne. Wcześniej nie wiedziałem, że możliwe jest wymyślenie tematu: „Śmierć w Nowej Zelandii,zbiera żniwo.Media kłamią!!!.Polacy wracajcie do kraju.!!!!”. Na blogu Zenobiusza, co trzeci temat jest tego typu. Ze szczególnym powtarzaniem się  frazy: „Polacy wracajcie do kraju !!!!” (Ilość wykrzykników może się różnić. ). Innym przykładem tematu niech będzie ostatni: „Anunnaki,obietnice raju na Ziemi.”.  To tyle, jeżeli chodzi o omówienie ogólnej tematyki.

Przedstawiona tematyka jest w stanie ściągnąć wielu ludzi na witrynę. Jest to, na pewno, skuteczna metoda zwrócenia na siebie i swoją twórczość uwagi. Jednak, autor musi albo sam wierzyć w to co pisze; a jeżeli nawet na początku nie wierzył, to, po paru latach pisania o katastrofach i kosmitach, sam w to wszystko uwierzy. Uwierzenie, w przypadku bycia autorem, jest tylko kwestią ilości własnoręcznie dokonanych powtórzeń. Tak czy inaczej, ludzie z własnej woli trafiają na blog Zenobiusza.

Mądry po stracie

Przeglądałem dzisiaj blogi, przy pomocy wyszukiwarki WordPressa. Szukałem polskich blogów. Odkryłem, że jest ich niewiele, w dodatku najczęściej pisane po angielsku. Dopiero teraz widzę, ilu ludzi wyjechało i nie ma zamiaru wrócić. Mieszkam w regionie, z którego stosunkowo niewielu wyjechało. Bardziej zwracam uwagę na osoby, które odeszły w wyniku śmiertelnych wypadków, a nie wyjazdu. Wiem – to trochę makabryczne.

Nie mam, w związku z emigracją, do nikogo pretensji. Obecnie sam żałuję, że nie uciekłem z własnego piekiełka. Gdy zaczynam rozmowę o decyzji, którą kilka lat temu podjąłem. O tym, że zostaję, nie jadę na zmywak. Przeczekam skurw*$!ństwo. Mówią mi, iż trawa zawsze wydaje się bardziej zielona tam gdzie nas nie ma. Przy czym, mówią to osoby które również zostały. Natomiast, osobiście wiem z pierwszej ręki przysłowiowego ‚zmywaka’ tylko tyle, że wyjazd jest lekcją życia. Oraz tyle, że da się dorobić. Wszystko inne wydaje mi się zmanipulowane. Zakrzyczane i zniekształcone.

Myliłem się, tutaj gdzie jestem nic się na lepsze nie zmienia.

Znalazłem też kilka blogów połączonych dwiema wspólnymi cechami. Są pisane dwujęzycznie. (Zapewne w celu nauki języka angielskiego.). Drugą cechą jest: rezygnacja z kontynuowania bloga, niekiedy już po pierwszym wpisie, niekiedy po kilku. To dla mnie ważna informacja. Gdyż również chciałem w ten sposób szlifować pisownię. Ze, nie poznanych przeze mnie powodów, jest to zły pomysł. Myślę, że w tym wypadku, będę efektywniejszy ucząc się na cudzych błędach.

Szkoda, że rynek pracy na zachodzie jest już nasycony. I tu się powtórzę: Nigdy nie wejdziesz dwa razy do tej samej rzeki. Można inną ludową mądrość wykaraskać: Co było dobre dla Maćka, nie jest dobre dla Jaśka. Mógłbym tak jeszcze dwie mądrości przytoczyć. Fakt faktem, że tak samo jak niegdyś, dziś również nie mam ochoty zapuszczać się we obce kraje. Tym bardziej, że dziś to ma mniejszy sens, niż parę lat temu.

Szkoda… Tak niewielu, i to z tak złym PR-em, zwraca uwagę na to że podatki są za wysokie.