Na kredyt???

Nigdy nie miałem zamiaru pisać o sobie, lecz po ostatnim wpisie dopadła mnie nostalgia. Oraz pewien urokliwy rodzaj wspomnień, o problemach którymi jeszcze nie tak dawno się przejmowałem, a które okazały się zupełnie innej natury, niż początkowo sądziłem.

Gdy pierwszy raz usłyszałem o kryzysie gospodarczych w stanach, to bardzo się przejąłem. Było to tak, iż dowiedziałem się bardzo szybko, co najmniej na pół roku zanim główne media rozdmuchały aferę. W tym miejscu trzeba przyznać, że gdyby media nie szukały wielkiej afery, to kryzys przeszedłby bez większego echa. Raczej jako osobny kryzys na kredytach ‚mieszkaniowych’ i osobna afera o machlojkach z łączeniem niespłacalnych kredytów w pakiety ze spłacalnymi. W zasadzie, gdyby nie media, to wszystko pozostawiono by swojemu losowi i skończyło by się na krótkim zachwianiu na giełdach. Niestety wszyscy się dowiedzieli, że jest jakiś wielki kryzys i pożyczono bankom ogromne sumy. Które tak jak te ‚kredyty mieszkaniowe’ również nigdy nie zostaną spłacone. Czyli zrobiono duży kryzys, na wzór małego kryzysu. Duży błąd, na wzór mniejszego błędu. Obecna sytuacja została wytworzona przez błędne decyzje.

To wiem teraz, jednak wtedy myślałem, że kryzys będzie wyglądać na wzór klasyczny. Nagłe załamanie, bezrobocie, inflacja, braki w zaopatrzeniu, zamykane wielkie firmy i korporacje. Dopiero później się dowiedziałem, że po pierwsze kryzys nie był, aż tak wielki. Po drugie, że rząd może wejść z buciorami w gospodarkę i nadrukować dolarów. W ten sposób rozciągnąć kryzys w czasie. Zamieniając krótkie trudności (przez które można przegrać wybory) we długotrwałe i namnażające się trudności.

Jednak sytuacja w stanach to nie tylko kryzys w gospodarce. Ogromne ilości pieniędzy są topione we wojnach na bliskim wschodzie. Oraz kosztownych programach zbrojeniowych. Takich jak budowa mobilnych zestawów przeciwrakietowych, budowa lotniskowców nowej generacji, budowa myśliwców nowej generacji. To są tylko projekty flagowe. Praktycznie cała armia, od stanowisk dowodzenia, przez wozy bojowe, skończywszy na amunicji artyleryjskiej przechodzi wymianę na nowocześniejszą generację. Aby utrzymać przewagę techniczną nad Chinami. To akurat jest wykonalne. Gdyż większość wyposażenia amerykańskiej armii pochodzi z czasów końca zimnej wojny, lub było już wtedy produkowane. Przy czym, nadal jest uważane, za uzbrojenie współczesne. (Czyli jak na polskie standardy nowoczesne, a na amerykańskie – uzbrojenie poprzedniej generacji)

Kwoty wydawane na prowadzenie wojen i zbrojenia są sporym utrapieniem stanów. Muszę, jednak zaznaczyć, że to utrapienie jest niczym w porównaniu z kryzysem w gospodarce. Gdyż wszystkie środki mieszkańców USA, te wydawane na życie, jak i na zachowanie hegemonii pochodzą z ich gospodarki. Jeżeli gospodarka przeżywa problemy to automatycznie problemy zaczynają przeżywać zbrojenia. Podejrzewam, że już teraz USA finansuje swoje zbrojenia nie tylko z przychodów do budżetu, ale również na kredyt. Przy czym, trzeba pamiętać, że jeżeli część wydatków budżetowych finansuje się kredytem, to wszystkie punkty budżetu są częściowo ‚na kredyt’. Gdyż, liczy się tylko różnica, między przychodami i wydatkami. Jednak to są tylko moje podejrzenia. Które nie są poparte niczym.

Zagadnienie jest bardzo ważne. Gdyż Chinom na pewno starczy pieniędzy wojsko.

Mądry po stracie

Przeglądałem dzisiaj blogi, przy pomocy wyszukiwarki WordPressa. Szukałem polskich blogów. Odkryłem, że jest ich niewiele, w dodatku najczęściej pisane po angielsku. Dopiero teraz widzę, ilu ludzi wyjechało i nie ma zamiaru wrócić. Mieszkam w regionie, z którego stosunkowo niewielu wyjechało. Bardziej zwracam uwagę na osoby, które odeszły w wyniku śmiertelnych wypadków, a nie wyjazdu. Wiem – to trochę makabryczne.

Nie mam, w związku z emigracją, do nikogo pretensji. Obecnie sam żałuję, że nie uciekłem z własnego piekiełka. Gdy zaczynam rozmowę o decyzji, którą kilka lat temu podjąłem. O tym, że zostaję, nie jadę na zmywak. Przeczekam skurw*$!ństwo. Mówią mi, iż trawa zawsze wydaje się bardziej zielona tam gdzie nas nie ma. Przy czym, mówią to osoby które również zostały. Natomiast, osobiście wiem z pierwszej ręki przysłowiowego ‚zmywaka’ tylko tyle, że wyjazd jest lekcją życia. Oraz tyle, że da się dorobić. Wszystko inne wydaje mi się zmanipulowane. Zakrzyczane i zniekształcone.

Myliłem się, tutaj gdzie jestem nic się na lepsze nie zmienia.

Znalazłem też kilka blogów połączonych dwiema wspólnymi cechami. Są pisane dwujęzycznie. (Zapewne w celu nauki języka angielskiego.). Drugą cechą jest: rezygnacja z kontynuowania bloga, niekiedy już po pierwszym wpisie, niekiedy po kilku. To dla mnie ważna informacja. Gdyż również chciałem w ten sposób szlifować pisownię. Ze, nie poznanych przeze mnie powodów, jest to zły pomysł. Myślę, że w tym wypadku, będę efektywniejszy ucząc się na cudzych błędach.

Szkoda, że rynek pracy na zachodzie jest już nasycony. I tu się powtórzę: Nigdy nie wejdziesz dwa razy do tej samej rzeki. Można inną ludową mądrość wykaraskać: Co było dobre dla Maćka, nie jest dobre dla Jaśka. Mógłbym tak jeszcze dwie mądrości przytoczyć. Fakt faktem, że tak samo jak niegdyś, dziś również nie mam ochoty zapuszczać się we obce kraje. Tym bardziej, że dziś to ma mniejszy sens, niż parę lat temu.

Szkoda… Tak niewielu, i to z tak złym PR-em, zwraca uwagę na to że podatki są za wysokie.